Jakie były motywy i racje Milenijnego Aktu Oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi Matki Kościoła za wolność Kościoła Chrystusowego, wyjaśnia w swoim komentarzu teologiczno-duszpasterskim ks. abp Karol Wojtyła: "Akt jasnogórski jest szczególną modlitwą skierowaną do Boga w Trójcy Przenajświętszej na Tysiąclecie Chrztu. Jest to modlitwa Episkopatu milenijnego wypowiedziana ustami Prymasa Polski w imieniu wszystkich pokoleń całego tysiąclecia. Modlitwa uwielbienia i wdzięczności. Biskupi składają w niej szczególne wyznanie wiary w Boże dzieło odkupienia, które dokonane raz przez Chrystusa na krzyżu - spełniło się w ciągu całego tysiąclecia na polskiej ziemi, czego początkiem był chrzest przyjęty przez Mieszka w 996 roku". W modlitwie uwielbienia i wdzięczności zakorzeniony jest drugi motyw skierowany ku przyszłości, motyw zawierzenia, czyli nadziei: "W dalszym ciągu akt jasnogórski jest nade wszystko modlitwą zawierzenia skierowaną do Maryi Dziewicy jako Matki Syna Bożego, Matki Kościoła i Królowej Polski ("...polskiej ziemi, którą za Jej królestwo uważamy..."). Ubezpieczenie skarbu wiary Polaków w dłoniach Matki Kościoła w perspektywie trudnych dziejów Polski, wojen, rozbiorów, niewoli, okupacji to droga obrony i ratunku. Przed dokonaniem Milenijnego Aktu Oddania Prymas Tysiąclecia prosił kapłanów: "Wybaczcie, Najmilsi, że już dzisiaj, uprzedzając to, co pragnę uczynić, chcę was pokornie i bardzo po bratersku prosić, abyście mi pomogli w jednej sprawie: oto 'gdy chcą Naród nasz wyniszczyć' i 'zamknąć usta śpiewających o Bogu', oglądam się wokoło, skąd przyjdzie mi zbawienie i pomoc? Byłbym pasterzem ślepym i wodzem ślepych, gdybym nie dostrzegł tego atawistycznego Bożego śladu na dziejach myśli Bożej w świecie, gdybym powiedział: nie masz już nic do zrobienia! Jak to nie masz? Jeśli było jeszcze coś do zrobienia w ostatecznej katastrofie, która zniekształciła osobowość ludzką przez grzech; jeśli było jeszcze coś do zrobienia w straszliwych ciemnościach niewoli babilońskiej i w beznadziejnym, zda się, oczekiwaniu Nazaretu; jeśli było aż tyle do zrobienia na Kalwarii, czyż dzisiaj nie mielibyśmy już nic do zrobienia? O nie, mamy dziś bardzo dużo do zrobienia! Możemy i musimy oddać się Najlepszej Matce naszej" (Stefan kardynał Wyszyński, 1 marca 1961 r.). Uratowanie wiary Narodu na przełęczy Tysiąclecia było zadaniem najważniejszym w posługiwaniu Prymasa Polski Stefana kardynała Wyszyńskiego, którego Jan Paweł II nazwał Prymasem Tysiąclecia. "Śp. Kardynał Stefan Wyszyński - napisał Jan Paweł II w liście do Narodu Polskiego - słusznie został nazwany Prymasem Tysiąclecia. Jemu to bowiem przypadło w udziale przeprowadzić Kościół w Polsce poprzez próg tej wielkiej rocznicy, która nie tylko dla Kościoła, ale także dla całego Narodu posiadała podstawowe znaczenie. Tysiączna rocznica chrztu, przyjętego w 966 roku przez pierwszego historycznego władcę Polski, była czymś więcej niż tylko przypomnieniem wydarzenia dziejowego z przeszłości - stała się ona nade wszystko wielkim świadectwem tożsamości, łączącym pokolenia w wymiarach dziesięciu stuleci, zapoczątkowując tysiąclecie u źródeł tej samej wielkiej prawdy o człowieku, rodzinie i społeczeństwie, której Kościół nie przestaje być ewangelicznym szafarzem i sługą" (Jan Paweł II, 7 lipca 1981). Ojciec Święty Jan Paweł II potwierdził wielki milenijny Akt Oddania Polski, kiedy sam jako Papież stanął na Jasnej Górze 4 czerwca 1979 r. Ojciec Święty Paweł VI nie mógł przybyć do Polski na 3 maja 1966 roku. Władze komunistyczne odmówiły Papieżowi prawa wjazdu do naszej Ojczyzny. Był to wielki ból dla Ojca Świętego Pawła VI, dla księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego, dla ks. abp. Karola Wojtyły, dla całego Kościoła w Polsce. Dopiero gdy syn polskiej ziemi został Papieżem, a milenijne zawierzenie Matce Kościoła zaczęło wydawać owoce wolności, Jan Paweł II stanął na Jasnej Górze i powiedział: "Kochany Księże Prymasie, wprowadziłeś, Ty, niestrudzony Sługo Ludu Bożego, Ty, niestrudzony, niezmordowany miłośniku i służebniku Pani Jasnogórskiej, wprowadziłeś w program swojego prymasowskiego pasterzowania odwiedziny papieża w Polsce. Księże Prymasie! Pozwól mi tylko to jedno powiedzieć, że Ci się spełnia - i ja za to Bogu dziękuję! - że Ci się spełnia ten punkt Twojego odważnego, bohaterskiego programu duszpasterzowania w Polsce i świecie współczesnym! (...) Kiedy więc (...) jestem z Wami tutaj w dniu dzisiejszym, pozwólcie, że jako Następca św. Piotra zawierzę z tą samą żywą wiarą, z tą samą heroiczną nadzieją, z jaką czyniliśmy to w pamiętnym dniu 3 maja polskiego Milenium - Kościół cały Matce Chrystusa. (...) Pozwólcie, że wszystko to tutaj zawierzę! Pozwólcie, że wszystko to zawierzę w nowy sposób. Jestem człowiekiem zawierzenia. Nauczyłem się nim być tutaj" (Jan Paweł II, 4 czerwca 1979). I Ojciec Święty Jan Paweł II, i Prymas Tysiąclecia mieli odwagę całkowicie zawierzyć Matce Kościoła, mieli odwagę nazywać siebie Jej niewolnikami i nie ograniczało to ich wolności. Sens tej niezwykłej niewoli wyjaśnił Ojciec Święty Jan Paweł II na Jasnej Górze: "Znaczenie słowa 'niewola', tak dotkliwe dla nas, Polaków, kryje w sobie podobny paradoks, jak słowa Ewangelii o własnym życiu, które trzeba stracić, aby je zyskać (por. Mt 10, 39). Wolność jest wielkim darem Bożym. Trzeba go dobrze używać. Miłość stanowi spełnienie wolności, a równocześnie do jej istoty należy 'przynależeć' - czyli nie być wolnym, albo raczej być wolnym w sposób dojrzały. Jednakże tego 'nie-bycia wolnym' w miłości nigdy się nie odczuwa jako niewolę; nie odczuwa jako niewolę matka, że jest uwiązana przy chorym dziecku, lecz jako afirmację swojej wolności, jako jej spełnienie. Wtedy jest najbardziej wolna! Oddanie w niewolę wskazuje więc na 'szczególną zależność', na świętą zależność i na 'bezwzględną ufność'. Bez tej zależności świętej, bez tej ufności heroicznej, życie ludzkie jest nijakie. Tak więc słowo 'niewola', które nas zawsze boli, w tym jednym odniesieniu napełnia nas ufnością, radością posiadania wolności. Tutaj zawsze byliśmy wolni!" (Jan Paweł II, 4 czerwca 1979). Anna Rastawicka