Google

 

Web

www.aydam.org

Strona główna W górę O mnie Art & FotoGaleria O Serwisie Kontakt Jak moge pomóc? Historia serwisu Przewodnik Mapa Serwisu Sklep On-Line Regulamin Chat Forum


Strona główna
W górę


Goście On-Line


Statystyki

Księga Gości:

Poczytaj
Dopisz

Kontakt ze mną
GG 9164115:
Tlen:
Napisz do mnie:
mail.gif (161 bytes)

Zalecana rozdzielczość
1024x768


Profesjonalny Hosting z PHP, MySQL, SSH Juz za 50 zł/rok, domena gratis!

Historia Kościoła Katolicka
Ks. prof. dr hab. Marian Banaszak

KOŚCIÓŁ BEZ REFORMY

Radykalne dekrety reformistyczne soboru bazylejskiego, zwłaszcza z okresu jego działalności w schizmie, nie zyskały powszechnego uznania i realizacji. Wołanie o nowy sobór bezskutecznie umieszczano w niektórych kapitulacjach wyborczych. Najczęściej wychodziło ono z kół opozycji antypapieskiej. Nikłe były oddolne próby reformy w kręgach duchowieństwa i laikatu. Papiestwo nie tylko nie podjęło starań o nią, ale za następców Pawła II (zm. 1471), ulegając epikurejskiemu nurtowi w renesansie, samo znalazło się w strasznym upadku. Tego upadku nie zasłonił wspaniały mecenat papieży i narodowa polityka włoska niektórych z nich. Reforma zaś głoszona przez Girolamo Savonarolę nie miała szans powodzenia, bo nie sprzyjały jej warunki polityczne w Italii, posiadała też w znacznym stopniu utopijny charakter. Zwołany wreszcie w 1512 roku sobór laterański piąty jako przeciwwaga do koncyliarystycznego soboru króla francuskiego, trwał długo, lecz w założeniu obu papieży jego kadencji, Juliusza II i Leona X, był środkiem politycznym, a nie źródłem prawdziwej reformy. Zło renesansowego Rzymu papieży miało swoje odbicie w osłabionym życiu religijnym i kościelnym wielu krajów, choć niektóre jak Polska podjęły reformę w własnym zakresie. Zanim zdołała ona wydać owoce, uderzyła w Kościół fala reformacji.

 

Sykstus IV — włoskie intrygi i wojny

Po śmierci Pawła II, na trzydniowym konklawe wybrano papieżem kardynała Francesco delia Rovere. Pochodził on z ubogiej rodziny rybaków, wychowywał się od 9 roku życia w klasztorze, potem został franciszkaninem i był generałem swego zakonu. Przed pontyfikatem zajmował się reformą zakonu i obroną jego praw, lecz jako papież, Sykstus IV (1471-1484), stał się autokratycznym władcą. W rządach posługiwał się niegodziwymi krewnymi, z których kardynałami zostali, bratanek Juliusz della Rovere i siostrzeniec Pietro Rario, obaj osławieni rozrzutnością, a drugi z nich także rozwiązłym życiem. Wnuk cioteczny, Rafaelo Riario, później mianowany kardynałem, nie był od nich lepszy. Najbardziej niekorzystny wpływ na papieża miał brat kardynała Piotra, Girolamo Riario. Ze sklepikarza w Sawonie został wyniesiony do godności hrabiego w Bosco i ożeniony z Katarzyną Sforza, naturalną córką księcia mediolańskiego. Rozrzutność nepotów papieskich wyczerpała normalne zasoby kasy papieskiej, nie wahał się więc Sykstus IV praktykować symonię. Sam potrzebował ogromnych sum na mecenat artystyczny, przez który chciał uwiecznić swoje imię, według marzeń niejednego humanisty.

Zgromadzone przez niego bogate zbiory sztuki dały początek muzeum na Kapitelu. Do łask powrócili humaniści, którzy doznali przykrości od Pawła II. Platina objął kierownictwo Biblioteki Watykańskiej i oddzielił archiwalia od zbiorów bibliotecznych. Wznowiono działalność Akademii Rzymskiej, a Pomponius Laetus ponownie przyjął pretensjonalny tytuł jej najwyższego kapłana (pontifex maximus). Otoczony opieką papieża flamandzki kompozytor Josquin des Prés ożywił życie muzyczne Rzymu.

Najsławniejszym dziełem Sykstusa IV stała się kaplica, nosząca odtąd Jego imię (Kaplica Sykstyńska), głośna w świecie freskami kilku florenckich mistrzów pędzla, a szczególnie Michała Anioła. Rzym zyskał od papieża także szereg renesansowych kościołów i budynków.

Na pokrycie mecenatu szły ogromne sumy pieniędzy. Liczono na ofiary pielgrzymów z okazji Roku Świętego (1475), który ogłosił papież już po 25 latach od poprzedniego, zamiast po pięćdziesięciu. Początkowo niewielu pielgrzymów napłynęło do Rzymu, bo trwały wojny nieomal we wszystkich krajach. Gdy później zwiększyła się ich liczba, wylew Tybru i zaraza utrudniały dostęp do miasta. Papież więc zadecydował, że można zyskiwać odpust jeszcze w 1476 roku w Bolonii przez okres wielkanocny.

Złożone ofiary jubileuszowe i regularne świadczenia na rzecz kurii papieskiej nie wystarczały na opłacenie pomnożonej liczby jej urzędników, na mecenat naukowy i artystyczny, na kosztowne przedsięwzięcia polityczne i żołd dla żołnierzy, na hojne zaopatrzenie rodziny. Sykstus IV pozostawił znaczne długi.

Jedno z przedsięwzięć politycznych doprowadziło do tragicznego spisku przeciw dwom braciom, Giuliano i Lorenzo Medici we Florencji, zwanego spiskiem Pazzich. Przyczyną była ambicjonalna polityka hrabiego. Girolamo Riario, który do posiadłości Forli i Imola pragnął dołączyć Faenzę, całą Romanię i księstwo Ferrary. Signior Faenzy zawarł sojusz z Medici we Florencji w celu obrony. Oni też i bankierzy florenccy udzielili pomocy zagrożonym panom w Romanii. Papież pod wpływem Girolamo odebrał braciom Medici przywilej bankierów kurii papieskiej, a nadał go rodzinie Pazzi’ch. Florencja na dodatek odnowiła sojusz z Republiką Wenecką i Księstwem Mediolanu, choć władca tego drugiego był tajnym sprzymierzeńcem Girolamo Riario. Zamordowanie księcia mediolańskiego w kościele podczas uroczystej mszy świętej w drugim dniu Bożego Narodzenia (1476) wstrząsnęło Italią, ale zachęciło hrabiego Riario i Francesco Pazzi do usunięcia braci Medici w ten sam sposób. Papieżowi przedstawiono swój zamiar jako spisek Florentczyków, starających się o usunięcie siłą znienawidzonych tyranów, gorszych od mediolańskiego księcia Galeazzo Maria Sforza. Wykonanie zabójstwa zlecono kondotierowi Monteseco, który udał się do Florencji w orszaku arcybiskupa pizańskiego Salviati, wrogo nastawionego do rodu Medici, gdyż sprzeciwili się jego nominacji na arcybiskupa Florencji. Jako pretekstu do pobytu w mieście Medicfch wykorzystano przejazd przez nie kardynała Rafaelo Riario z Pizy do Perugii, gdzie miał objąć funkcję legata. Do wykonania morderstwa wybrano katedrę, by umknąć interwencji tłumu. Spiskowcami byli ludzie Pazzi’ch i arcybiskupa Salviati. Według ułożonego planu rzucono się na obu Medici, gdy diakon wypowiedział słowa kończące mszę świętą, Ite missa est. Zasztyletowano Giuliano Medici, Lorenzo był tylko ranny. Przekonany o śmierci obu braci, arcybiskup Salviati wtargnął ze swoimi ludźmi do Signorii, lecz został ujęty i powieszony w oknie jej budynku. Nieco później powieszono dwóch Pazzi’ch. Śmierć poniosło ponad 70 ludzi z służby głównych spiskowców. Lorenzo Medici uchronił kardynała Riario od zemsty Florentczyków, ale zatrzymał go w więzieniu. Sykstus IV żądał uwolnienia swego nepota, a chcąc to wymusić wtrącił do więzienia bankierów i kupców florenckich w Rzymie. Gdy to nie pomogło, ogłosił ekskomunikę na Lorenzo Medici i Signorię jako karę za zabójstwo arcybiskupa Salviati i inne wykroczenia. Nie pomogło kolejne zagrożenie interdyktem, Florencja nie ustąpiła. Papież w sojuszu z królem neapolitańskim podjął przeciw niej wyprawę wojenną. Lorenzo Medici uzyskał wsparcie swoich sojuszników, Wenecji i Mediolanu, a dyplomacja florencka starała się o pomoc wszystkich władców europejskich. Król francuski Ludwik XI zebrał kler na synodzie krajowym w Orleanie, na którym w obecności legatów papieskich żądano natychmiastowego zwołania soboru i odbywania następnych soborów co dziesięć lat. Ustalono także nie płacić kurii rzymskiej żadnych świadczeń, jak długo papież nie złoży broni, podniesionej przeciw chrześcijanom. Sykstus IV podjął wówczas pertraktacje pokojowe, ale stawiał warunki nie do przyjęcia. Florencja oddzielnie zawarła pokój z Neapolem. Zdobycie przez Turków ważnego portu Otranto w Italii (1480) i brutalne wymordowanie jego 800 mieszkańców, którzy nie chcieli przyjąć islamu (kanonizowani przez Klemensa XIV), skłoniły państwa włoskie do przerwania walk między sobą. Sykstus IV, w celu odwrócenia zagrożenia tureckiego nakazał modły całego Kościoła w uroczystość Wszystkich Świętych, zgodził się na dziesięciny od kleru w Królestwie Neapolitańskim i opodatkował mieszkańców Państwa Kościelnego na wojnę z Turkami. Odzyskanie (1481) Otranto przez króla neapolitańskiego i śmierć sułtana Muhameta II odsunęły na dalszy plan sprawę obrony przed Turkami, choć starali się zdobyć wyspę Rodos.

Sykstus IV nie zapomniał królowi neapolitańskiemu, że zawarł separatystycznie pokój z Florencją. Rozpoczęta wojna między nimi zakończyła się zwycięstwem wojsk Państwa Kościelnego i zawarciem wieczystego pokoju z Neapolem, Florencją i Mediolanem. Wybuchł jednak nowy konflikt papieskich nepotów Riario i samego papieża z Wenecją o Ferrarę. Papież ekskomunikował Radę wenecką i dożę, wydał bullę z interdyktem na całą Republikę, lecz chory patriarcha wenecki jej nie ogłosił. Podjęte działania wojenne nie rozwinęły się, bo Wenecja unikała walk, licząc na rychłą śmierć schorowanego papieża. Zanim ona nastąpiła, Girolamo Riario doprowadził w Rzymie do stracenia Lorenzo Colonna i zagarnięcia zamków tego rodu. Z Lorenzo Medici zawarł pokój w Bagnolo, lecz papież odmówił podpisania traktatu pokojowego, nawet w przededniu swojej śmierci (zm. 12.08. 1484).

Polityce włoskiej podporządkował Sykstus IV wszystkie inne sprawy, nie wyłączając tureckiego niebezpieczeństwa. Po objęciu pontyfikatu wydał jedynie bullę o potrzebie krucjaty, wysłał legatów do pięciu najznaczniejszych państw, przystąpił do rozbudowy floty Państwa Kościelnego i poparł starania wielkiego księcia moskiewskiego Iwana III o rękę zamieszkującej w Rzymie księżniczki bizantyjskiej Zoi z dynastii Paleologów. Papież liczył na sojusz księcia przeciw Turkom, a także na unię Kościołów, zawartą ongiś we Florencji przez cesarza Jana VIII Paleologa. W Moskwie jednak przyjęto Zoję jako prawosławną, a towarzyszącym jej legatom papieskim pozwolono jedynie na prywatny, tajny wjazd i krótki pobyt w stolicy.

Polityczne walki, a szczególnie działania wojenne wciągnęły w swój wir kardynała Giuliano della Rovere, który osobiście brał w nich udział i czynił to później jako papież (Juliusz II). Kolegium kardynalskie protestowało tylko jeden raz przeciw włoskiej polityce papieża, która była faktycznie polityką jego nepotów. Bierność kolegium nie dziwi, gdyż Sykstus IV wprowadził do niego swoich ludzi (34 nominacje za jego pontyfikatu), najczęściej bardzo zeświecczonych.

Opozycja przeciw kościelnej działalności Sykstusa IV rozwinęła się poza Italią, żądając zwołania soboru, szczególnie w latach 1482-1484. Radykalny kierunek nadał tej opozycji dominikanin, tytularny arcybiskup Andreas Zamometič, który pełnił przez pewien czas funkcję cesarskiego posła przy papieżu. Uwięziony za krytykę nepotyzmu Sykstusa IV, udał się po zwolnieniu do Niemiec i ogłosił w Bazylei kontynuację nie zakończonego, według niego, dawnego soboru. Papieża wezwał przed sąd soborowy. Bazyleję spotkał za to interdykt papieski, a cesarz Fryderyk III polecił wtrącić Zamometiča do więzienia, w którym popełnił samobójstwo.

 

Koniec rekonkwisty — hiszpańska inkwizycja

Sykstus IV starał się zyskać poparcie monarchów dla swojej działalności przez obdarzanie ich licznymi przywilejami kościelnymi. Cesarz Fryderyk III już w 1473 roku uzyskał prawo prezenty na trzysta beneficjów. Władcy hiszpańscy, król aragoński Ferdynand i jego żona królowa kastylijska Izabella cieszyli się szczególnym poparciem papieża w swej działalności politycznej i kościelnej.

Ferdynand i Izabella, blisko z sobą spokrewnieni, zawarli małżeństwo (1469) na podstawie sfałszowanego brewe z dyspensą od przeszkody. Wysłany do Hiszpanii (1472) kardynał Rodrigo Borgia miał oficjalnie omówić ściąganie dziesięcin na krucjatę antyturecką, faktycznie zaś dokonać w imieniu Sykstusa IV sanacji małżeństwa. Ze swej strony hiszpańscy władcy podjęli starania u papieża o odnowienie inkwizycji w swych państwach. Szczególnie zainteresowana tym była Kastylia, która dążyła do całkowitego zniszczenia emiratu Kordoby i wytępienia islamu. Aragonia, choć zwracała bardziej uwagę na zapewnienie sobie wpływów w środkowej i północnej Italii, miała wszakże wspólny z Kastylią problem Żydów.

Na odzyskanych przez rekonkwistę ziemiach hiszpańskich ciężki był los Żydów i mahometan, o ile nie przyjęli chrztu. Konwertyci natomiast, zarówno Żydzi (marrani), jak i Maurowie (moryskowie) robili często w poprzednim okresie błyskotliwą karierę, otoczeni opieką władców i Kościoła. Mikołaj V w bulli Humani generis inimicum żądał, by dopuszczać neofitów do wszystkich urzędów i godności, tak jak dawnych chrześcijan. Powodowało to z jednej strony traktowanie chrztu jako początku kariery, z drugiej strony pochopne nieraz oskarżenie, że nawrócenie było pozorne.

Ferdynand i Izabella, dumni z uzyskanego od Sykstusa IV tytułu królów katolickich, chcieli mieć państwo religijnie jednolite. Podjęli więc przy pomocy inkwizycji tępienie wszelkich odchyleń od oficjalnego modelu religii chrześcijańskiej. Na papieża nalegali, by udzielił im prawa mianowania inkwizytorów. Zgodę uzyskali bullą z l listopada 1478 roku, w okresie walk papieża z Florencją, gdy było mu potrzebne poparcie monarchów.

Pierwszy trybunał inkwizycyjny powołano w Sewilli (1480), gdyż w Andaluzji było szczególnie wielu marranów. Od razu zastosowano najbardziej drastyczne środki śledztwa i kary: denuncjacje, tortury, śmierć przez spalenie. Denuncjację traktowali niektórzy jako konieczną samoobronę, gdyż zaniedbujący ją mógł być oskarżony o sprzyjanie heretykom. Dawała ona także inne jeszcze korzyści: denuncjator otrzymywał czwartą część majątku skazanego za herezję. Taką samą część uzyskiwał sędzia, a połowa majątku stawała się własnością monarchy. Metody inkwizycji wywołały protesty marranów, a także biskupów i kardynałów. Kierowano je do papieża. Sykstus IV w brewe (29.01.1482) nakazał inkwizytorom stosować się do norm prawa kanonicznego i działać w porozumieniu z biskupem diecezji, w której istniał trybunał inkwizycyjny. Mianował także ośmiu inkwizytorów dla Kastylii, wśród nich osławionego później Tomasza Torquemadę. Zastrzegł wyraźnie prawo osądzonych za herezję do złożenia apelacji w Rzymie. Izabella potrafiła wszakże pozyskać względy nepotów papieża i jego samego, przyznając mu (3.06.1482) prawo do jednej trzeciej zdobyczy na wrogach chrześcijaństwa. Skargi biskupów obalała oskarżaniem ich, że ulegają pochopnie oszczerstwom, rozpowszechnianym przez marranów. Sykstus IV zmienił więc po roku swe zarządzenia co do działalności inkwizycji w łączności z biskupami i ustanowił Torquemadę generalnym inkwizytorem dla Kastylii, a wkrótce rozciągnął jego uprawnienia na Aragonię i inne kraje Hiszpanii. Uznając generalnego inkwizytora za swego pełnomocnika, papież zastrzegł prawo apelacji do Rzymu i wezwał ogólnikowo do stosowania miłosierdzia wobec żałujących za winy. Nie czynił jednak zastrzeżeń co do istotnych założeń inkwizycji hiszpańskiej, w której dokonano zamiany ról w porównaniu z inkwizycją kościelną w XIII wieku. Wówczas władza państwowa była ramieniem inkwizycji, teraz, w Hiszpanii, inkwizycja stała się ramieniem monarchy.

Zamordowanie w 1485 roku Pedro Arbues, inkwizytora Aragonii, wzmogło prześladowanie Żydów. Gdy w 1492 roku zlikwidowano całkowicie emirat Kordoby, wypędzono ich z Hiszpanii. Wypędzonym odbierano nieraz dzieci i oddawano katolikom na wychowanie. W tym samym roku zagwarantowano wprawdzie Maurom wolność religii i własne sądownictwo, lecz wkrótce (1502) spotkał ich los Żydów: kto nie przyjął chrztu, musiał opuścić kraj. Przyjmujący zaś chrzest byli poddani inwigilacji inkwizytorów.

Królewska inkwizycja zaciążyła w Hiszpanii nad życiem społecznym i religijnym, ale przy końcu XV wieku pojawił się w Kościele hiszpańskim wyraźny nurt reformy.

 

Innocenty VIII — książę Dżem i czary

Po śmierci Sykstusa IV doszło w Rzymie do rozruchów przeciw genueńczykom, jak ogólnie określano nepotów i stronników papieża na urzędach. Katarzyna Sforza, żona Girolamo Riario opanowała zamek św. Anioła i trzeba było intensywnych pertraktacji kolegium kardynalskiego, by dojść z nią do porozumienia i uspokoić miasto. Na konklawe kardynałowie (25) podzielili się na zwolenników Rodrigo Borgia, popieranego przez Orsinich, i zwolenników Giuliano della Rovere, mającego oparcie w Colonnach. Choć pierwszy z nich nie żałował darów i pieniędzy, obaj nie mieli szansy na uzyskanie wymaganej ilości głosów. Wybrano więc niespodziewanie kompromisowego kandydata, 52-letniego kardynała Gian Battista Cibo, biskupa z Molfeta.

Innocenty VIII (1484-1492) nie był odpowiednim kandydatem do godności papieskiej. W młodości służąc na dworze króla neapolitańskiego, prowadził życie zdeprawowanych ludzi epoki Renesansu. Przed kapłaństwem miał nieślubne dzieci. Dwoje żyjących, Francesco i Teodorinę, bogato uposażył już jako papież, a wnuczce urządził weselny bankiet w pałacu papieskim. Jego wybór na papieża przy takiej przeszłości i bardzo miernych uzdolnieniach wskazuje, w jakim upadku znalazło się papiestwo razem z kolegium kardynalskim i jak bardzo była potrzebna reforma. W Rzymie nikt z duchownych i świeckich o nią się nie starał. Papież wyżywał się w nieudanej polityce, nepotyzmie, bankietach i widowiskach. W mieście wznowiły się niepokoje i walki stronnictw, Orsinich i Colonnów. Wróg papieża, Virginio Orsini zyskał poparcie króla neapolitańskiego Ferrante. Wspólnie zwalczali kardynała delia Rovere, który miał największy wpływ na politykę papieża. Innocenty VIII, szukając sojuszników, wszedł w porozumienie z Lorenzo Medici. Sojusz przypieczętowano małżeństwem papieskiego syna Francesco z córką Medici, Magdaleną. Lorenzo uzyskał wówczas kapelusz kardynalski dla swego 13-letniego syna, Giovanni (późniejszego papieża Leona X). Wskutek starań kardynała Borgia doszło do pojednania papieża z królem neapolitańskim. Przypieczętowano je z kolei małżeństwem papieskiej wnuczki z wnukiem króla. Pokój został wszakże zerwany po trzech latach i rozpętała się wojna Państwa Kościelnego z Neapolem, król Ferrante został ekskomunikowany i deponowany. Nie zaprzestał wszakże walki, którą prowadził do pokoju w 1492 roku, zawartego krótko przed śmiercią papieża.

Sprawy włoskie przysłoniły Innocentemu VIII, podobnie jak Sykstusowi IV, wszystkie inne problemy, nie wyłączając stałego aktualnego zagrożenia tureckiego. Wprawdzie po zawarciu pierwszego pokoju z Neapolem, Innocenty VIII przygotowywał plan krucjaty (1487), ale odszedł od niej, gdy dostał w swe ręce księcia Dżema, brata sułtana tureckiego.

Dżem, obawiając się swego brata, Bajazyta II, zbiegł na Rodos pod opiekę joannitów. Za kapelusz kardynalski dla wielkiego mistrza i przywileje dla zakonu został przekazany papieżowi. W Rzymie przyjmowano księcia uroczyście, papież zaś ogłosił kongres monarchów w sprawie walki z Turkami, ale nie doprowadził go do skutku. Sułtan czynił starania o wykradzenie, a potem otrucie Dżema, a gdy to się nie powiodło, przysłał do Rzymu poselstwo, które złożyło zobowiązania co do nieagresji i ustaliło wysokość opłat za trzymanie księcia tureckiego pod strażą (zm. 1495).

Stale potrzebujący pieniędzy, Innocenty VIII brał nie tylko haracz za Dżema, ale powiększył liczbę kupowanych urzędów w Państwie Kościelnym. Kupujący z kolei chcieli szybko odzyskać pieniądze i się wzbogacić, sprzedawali więc sfałszowane przywileje i dokumenty papieskie.

Prawdziwą wszakże jest bulla Summis desiderantes (1484) przeciw czarom i czarownicom, wydana dla Niemiec, lecz rozpowszechniona w całym Kościele.

Bulla nie poruszała nowego problemu. Wiara w czary była dawna, jak dzieje ludzkości, w średniowieczu jednak podjęto tępienie czarownic, bo scholastyka głosiła możliwość nawiązania przez ludzi z szatanem kontaktów osobistych, a nawet cielesnych. Bulla nie podawała żadnego dogmatycznego orzeczenia, ale opierając się na chrześcijańskim przekonaniu o istnieniu demonów, i możliwości ich wpływu na życie człowieka, mówiła z ubolewaniem o znacznej liczbie mężczyzn i kobiet w Niemczech, którzy odpadli od wiary katolickiej, wiązali się z szatanem oraz szkodzili ludziom i zwierzętom przez czarnoksięskie praktyki, zaklęcia i rzucanie uroków. Papież stwierdzał dalej niewystarczalność działania inkwizytorów, Henryka Institora w północnych Niemczech i Jakuba Sprengera w Nadrenii, zachęcał więc ich do energicznego postępowania, wzywał duchownych i świeckich do służenia im pomocą oraz odwołania się do ramienia świeckiego w razie potrzeby. Nowością było oddanie trybunałom inkwizycyjnym sprawy czarów i czarownic, skutkiem zaś utrwalenie psychozy lęku przed nimi i spotęgowanie polowania na czarownice, co osiągnęło swój szczyt w XVI i XVII wieku.

Obaj inkwizytorzy wydali już po śmierci papieża komentarz do bulli, zatytułowany Młot na czarownice, który stał się podręcznikiem postępowania w procesach o czary. Do wszczęcia procesu wystarczyła denuncjacja, podczas przesłuchiwania dozwolone były tortury, oskarżone osoby poddawano nieraz próbie ognia bądź igieł, lub wody (sąd Boży). Uznanych za winnych palono na stosie.

Innocentemu VIII w opinii ludzi jemu współczesnych bardziej niż bulla o czarach zaszkodziło potępienie 900 tez humanisty Giovanni Picco dela Mirandola. Giovanni Pico (zm. 1494), brat hrabiego z Concordia, zdobył humanistyczne wykształcenie w Ferrarze i Bolonii, a po pobycie w Florencji przybył do Rzymu, by rozpowszechnić swoje poglądy o możliwości pojednania filozofii starożytnych myślicieli z doktryną chrześcijańską i możliwości pogodzenia nauki Platona z nauką Arystotelesa. Ogłoszone tezy były raczej propozycjami, ale papieska komisja dopatrzyła się w nich błędów i papież w specjalnym brewe (1487) potępił je prawie wszystkie. Giovanni Pico z obawy przed uwięzieniem zbiegł do Francji, lecz król Karol VIII też pozbawił go wolności. Dopiero na interwencję Lorenzo Medici u monarchy francuskiego i u papieża został zwolniony i mógł przybyć do Florencji, gdzie dokonał życia w kręgu humanistów, będąc w ostatnich latach pod znacznym wpływem florenckiego trybuna ludowego, dominikanina Girolamo Savonaroli.

 

Aleksander VI — polityka i tiara

Po trzech papieżach średnio uzdolnionych, ulegających wpływom i działających pod naciskiem zewnętrznych okoliczności, wybrano silną osobowość, kardynała Rodrigo Borgia, Aleksandra VI (1492-1503),

który swoje wybitne przymioty umysłu wykorzystywał nieomal wyłącznie do uprawiania polityki, dając w niej prymat interesom własnej rodziny.

Rodrigo Borgia, wyniesiony do godności kardynalskiej (1456) przez swego wuja, Kaliksta III, prowadził życie wielkiego, światowego pana bez zasłaniania się hipokryzją. Jako papież czuł się przede wszystkim monarchą, lecz wobec poddanych stosował znaczniejszą tolerancję niż poprzednicy, zreorganizował finanse Państwa Kościelnego i mimo długów Innocentego VIII obniżył podatki. Państwo Kościelne starał się uczynić najsilniejszym i największym państwem włoskim, Przeciw Aleksandrowi VI wysunięto w historii trzy szczególnie obciążające oskarżenia: usuwanie przeciwników za pomocą trucizny, uprawianie życia miłosnego, publiczne uznanie swych nieślubnych dzieci i obdarzenie ich ślepą miłością.

Mówienie o truciźnie, zwłaszcza podawanej kardynałom dla zagarnięcia ich majątków, działa na wyobraźnię, lecz nie ma pokrycia w faktach. Krążyły na ten temat plotki, jak i o otruciu samego Aleksandra VI, nie zdołano wszakże ustalić ani jednego pewnego faktu. Stwierdzono natomiast, że przez jego jedenastoletni pontyfikat zmarło mniej kardynałów niż przez krótszy pontyfikat jego poprzednika.

Rodrigo Borgia, przystojny i wymowny Hiszpan, przeznaczony do służby wojskowej i uprawiający ją w młodości, nigdy nie przygotowywany do stanu duchownego, lubił i uprawiał miłostki. Zbyt późno upominał go Pius II za skandaliczny wieczór, urządzony w Sienie. Rodrigo był już ojcem Juana, pierwszego księcia Gandii, zanim spotkał Vannozzę de Cattaneis (ok. 1468), z którą miał czworo dzieci: Cezara, Juana, Lukrecję i Joffre. Osławieni, Cezar i Lukrecja, zepsuli w szczególniejszy sposób opinię Aleksandra VI u potomnych. Przez im współczesnych, w środowisku humanistów rzymskich, niedozwolone związki miłosne i nieślubne dzieci nie były publicznie piętnowane. Wybitni uczeni i artyści, jak Leonardo da Vinci, Niccollň Machiavelli, Antonio da Sangallo, Piętro Bembo, Lodovico Ariosto, podziwiali urodę, inteligencję i wysoką kulturę bycia Cezara i Lukrecji. Wpływ na to mógł mieć częściowo mecenat papieża, który był hojny dla twórców sławnych i mało jeszcze znanych, jak Torrigiani, rzeźbiarz później o sławie międzynarodowej.

Karierę swoich dzieci wiązał Rodrigo Borgia najpierw z ojczystym krajem. Juan, syn Vannozzy, został drugim księciem Gandii w północnej Hiszpanii. Cezar, choć nie miał żadnych święceń, otrzymał arcybiskupstwo Walencji. Borgiowie stali się wasalami królów hiszpańskich, lecz Aleksander VI zachował samodzielność wobec ich polityki, zwłaszcza co do postępowania z Żydami i Maurami. Po królewskim edykcie (31.03.1492), wypędzającym Żydów, jeżeli nie nawrócą się w ciągu czterech miesięcy, udzielił schronienia tym, którzy przybyli do Państwa Kościelnego i nigdy nie pozwolił w nim na akty nietolerancji. Gdy król portugalski Manuel uległ naciskom Hiszpanii i chciał (1497) skłonić Żydów siłą do przyjmowania chrztu, by nie zrujnować państwa ich wypędzeniem, papież wsparł protest biskupa prowincji Algavre i wymógł na monarsze edykt tolerancyjny. Nie jego wina, że Portugalia szybko odeszła w praktyce od stosowania tego edyktu. Tolerancją było nacechowane postępowanie papieża wobec ludności Delfinatu, Sabaudii i Piemontu, oskarżanej o sprzyjanie herezji waldensów. Aleksander VI nie chciał oddać chrześcijaństwa na usługi polityki władców.

Król francuski Karol VIII był przeciwny wyborowi Rodrigo Borgia na papieża. Jego wrogość wzrosła, gdy Aleksander VI uznał (1494) nowym królem neapolitańskim Alfonsa II z dynastii aragońskiej. Sojusznikiem Karola VIII stał się dawny antagonista papieża, kardynał Giuliano della Rovere, który przebywał we Francji jako legat papieski. Król francuski podjął (1494) wyprawę do Italii z silną armią, wyposażoną w kilkadziesiąt nowoczesnych dział, którym przeciwnik nie miał nic do przeciwstawienia.

Zwycięska bitwa pod Rapallo nad wojskami papieskimi, neapolitańskimi i florenckimi otworzyła Francuzom drogę w głąb Italii. Zajęli Florencję, w czym Savonarola widział spełnienie swoich przepowiedni, utworzył więc w niej teokratyczną republikę. Karol VIII wkroczył do Rzymu, wyjednał sobie audiencję u papieża i doprowadził do pozornego pojednania, którego gwarancją było wydanie mu księcia Dżema i włączenie się Cezara Borgia do wyprawy francuskiej na Neapol. Dżem zmarł w drodze, a Cezar uciekł pod osłoną nocy. Król niezrażony tymi wydarzeniami szedł naprzód. Zdobył Neapol i koronował się na jego króla, a także na cesarza bizantyjskiego (12.05.1495), gdyż ostatni z Paleologów przekazał mu swoje prawa do tej korony za dożywotnią pensję.

Po łatwych sukcesach przyszły niepowodzenia. Wenecja, Florencja i Rzym sprzymierzeni w Lidze weneckiej (od 31.03.1495) wydali Francuzom bitwę pod Fornuovo. Karol VIII przebił się przez szeregi nieprzyjaciela i powrócił do Francji. Rychła śmierć (1498) nie pozwoliła mu zrealizować planu ponownej wyprawy do Italii.

Aleksander VI, czując się przywódcą Italii w walce z obcymi monarchami, umacniał Państwo Kościelne wewnętrznie przez pognębienie rodu Orsinich i przez nadanie Benewentu swemu synowi Juanowi, księciu Gandii. Skrytobójcza śmierć Juana, o którą obwiniano Orsinich, a w plotkach także jego brata, Cezara Borgia, wstrząsnęła papieżem. Swemu bólowi dał upust na konsystorzu, na którym mówił kardynałom również o konieczności reformy Kościoła. W projekcie bulli powoływał się na to, ze do reformy dążył już jako kardynał za poprzednich czterech papieży, a jako ich następca od początku swego pontyfikatu. Podkreślił, że niezależne od niego okoliczności zewnętrzne nie pozwoliły na wykonanie reformatorskich zamierzeń, ale teraz pragnie doprowadzić je do skutku, zaczynając od kurii papieskiej, aby przybywający do Rzymu przedstawiciele wszystkich narodów mieli przykład wszelkich cnót. Celem reformy postanowił uczynić usunięcie luksusu z życia kardynałów, wytępienie symonii i stosowanie kar za konkubinat kleru. Edykty Bonifacego VIII stanowiły wzór dla projektowanych zarządzeń. Nie wydano ich, bo papież poświęcał nadal wszystkie swe siły politycznym sprawom Italii, a kolegium kardynalskie, zlaicyzowane jak i papieże tego okresu, nie było zainteresowane reformą, raczej nawet wprost jej przeciwne. Papież wszakże w tym czasie łagodnie odnosił się do Savonaroli i urządził okazały Jubileusz Roku Świętego (1500), na który przybyło wielu pielgrzymów.

Plany polityczne co do Italii wiązał Aleksander VI po śmierci Juana z osobą Cezara Borgii, którego sekularyzował i zwolnił z godności kardynalskiej. Młody Borgia (23 lata) zawsze czuł się więcej wodzem i politykiem, do czego miał zdolności, aniżeli duchownym. Zwolniony dyspensą papieską z posiadanych święceń subdiakonatu, ożenił się z siostrą króla Nawarry, Charlottą d’Albert i uzyskał od króla francuskiego tytuł księcia Valence. Po pokonaniu króla neapolitańskiego Fryderyka i zdobyciu Kapui zyskał dla siebie księstwo Andria oraz podporządkował sobie kilka lenn w środkowej i północnej Italii. Włosi, pragnący zjednoczenia swego kraju, widzieli w nim i w polityce Aleksandra VI urzeczywistnienie tych pragnień. Dał im wyraz humanista i dyplomata Niccolň Machiavelli w traktacie Książę. Gdy Cezar przystąpił do podporządkowania Sieny swej władzy, Aleksander VI nagle zmarł (18 VIII 1503). Przyczyną śmierci niewątpliwie była częsta w Rzymie sierpniowa febra, wszakże choroba papieża i złe samopoczucie Cezara po bankiecie u kardynała Adriano Corneto dały podstawę do plotki o podaniu im obu trucizny. Francja i Hiszpania zawarły rok później pokój między sobą, co utrwaliło władzę pierwszego państwa nad księstwem mediolańskim, a panowanie drugiego na południu Italii, w Neapolu i na Sycylii. Następny papież, Juliusz II, starał się na próżno zmienić ten układ polityczny w Italii.

 

Savonarola — teokracja w Florencji

Italia doświadczona wewnętrznymi konfliktami i najazdami obcych wojsk była podatna na działalność kaznodziejów pokutnych. Pod wpływem jednego z nich wstąpił do zakonu dominikańskiego Girolamo Savonarola z Ferrary (ur. 21.09.1452). Po studiach w Bolonii otrzymał od przełożonych urząd kaznodziei w Florencji, gdzie został też (1491) przeorem klasztoru świętego Marka. Jako kaznodzieja nie miał początkowo powodzenia. Swoją surowością i brakiem renesansowych manier raził ludzi w mieście, które było centrum humanizmu. Z czasem jednak aktualna treść kazań zyskała słuchaczy. Piętnując w nich występki władców i kleru włoskiego, Savonarola dość często roztaczał apokaliptyczną wizję Kościoła, który zostanie przez Boga najpierw ukarany, a potem odnowiony. Podkreślał, że stanie się to wkrótce. Bicz Boży widział w wojsku Karola VIII, przeciw któremu władca Florencji, Piętro Medici, związał się z Aleksandrem VI i królem neapolitańskim. Gdy Francuzi skierowali się na Toskanię, Medici chciał ratować miasto i czynił starania o przejście na stronę Karola VIII. Przeciwnicy Medicich i zwolennicy Savonaroli (ironicznie zwani “beksami” od płaczu w czasie jego kazań) urządzili w Florencji rewoltę. Wprowadzono rządy ludowe, które nominalnie sprawowała Wielka Rada. Faktycznie rządził Savonarola, ogłaszając Chrystusa Króla najwyższym władcą Florencji. Część nowych zarządzeń miała charakter demokratyczny. Usunięto lichwiarzy z miasta, wprowadzono sprawiedliwe podatki od nieruchomości, otoczono opieką najbiedniejszych. Nie zbywało jednak na opozycji przeciw nowej formie rządów. Tworzyli ją zwolennicy Medicich i zwolennicy republiki oligarchicznej. Rozprawiano się z nimi surowo, były wyroki śmierci.

Savonarola wyjednał u Karola VIII opuszczenie Florencji przez wojska francuskie, ale liczył na zapowiedziany przez niego sobór w celu osądzenia papieża i reformy Kościoła. Wzrosła więc jego wrogość do Aleksandra VI, którego od dawna piętnował w kazaniach za występki osobiste i zło moralne w Rzymie. Papież początkowo zbywał milczeniem ataki florenckiego mnicha. Zaczął działać przeciw niemu, gdy wzrosły skargi od duchownych florenckich i mnichów innych zakonów, a zwłaszcza gdy dostarczono do Rzymu przechwycony list Savonaroli do Karola VIII. Pisał w nim: Kościół jest pogrążony cały od głowy do stóp w niegodziwości i występkach... Aleksander nie jest wcale papieżem i nie może uchodzić za takiego... Abstrahując już od jego innych występków, które zna cały świat, twierdzę, że nie jest on chrześcijaninem i nie wierzy w istnienie Boga.

Papież rzucił ekskomunikę na Savonarolę, lecz tym nie wstrzymał go od działania. Nadal głosił on kazania i pełnił władzę w Florencji. Aleksander VI żądał więc od Wielkiej Rady, by mu tego zabroniła i wydała go do Rzymu. Żądanie było mało realne, gdyż Savonarola miał w Florencji stale jeszcze wielu zwolenników, zwłaszcza wśród ludzi młodych, których ujmował nowymi prawami, m. in. prawem, że już od 25 roku życia można zostać wybranym do Wielkiej Rady.

Zmiana w nastrojach ludu przyszła dość niespodziewanie, gdy w kościele Santa Croce kaznodzieja z zakonu franciszkańskiego domagał się, by Savonarola potwierdził autentyczność swej doktryny jakimś cudownym znakiem z nieba. Zgłosił się wówczas do próby ognia dominikanin Fra Domenico da Peseta, całkowicie ufający swemu przeorowi. Savonarola także zapowiedział w niej swój udział. Przygotowano więc wielkie widowisko na głównym placu miasta, na który przybyli w procesji dominikanie i franciszkanie. Ulewny deszcz zgasił wszakże zapalone ognie, wśród których mieli przejść poddający się próbie. Tłum zawiedziony musiał rozejść się do domów. W Rzymie zaś zwołał papież delegatów zakonu dominikańskiego do rozpatrzenia sprawy Savonaroli. Na czternastu zebranych tylko jeden nie podzielał zdania pozostałych delegatów, że ekskomunikowany kaznodzieja florencki jest heretykiem i rebeliantem przeciw Stolicy Apostolskiej. W tej sytuacji Wielka Rada nie mogła oprzeć się żądaniu papieża i nakazała Savonaroli opuszczenie Florencji pod pretekstem, że nie był jej obywatelem, bo pochodził z Ferrary. On zaś, zdaje się pragnąc męczeństwa, pozostał w klasztorze świętego Marka i nadal głosił kazania. Tłum podburzony przez jego przeciwników zaatakował klasztor w niedzielę palmową. Podłożono ogień pod bramę i zmuszono Savonarolę do oddania się w ręce straży miejskiej. Uwięziony z dwoma najwierniejszymi zwolennikami, Fra Domenico i Fra Silvestro, powinien być przekazany do Rzymu według życzenia papieża. Wielka Rada uważając to za ujmę dla miasta, poleciła odbyć sąd we Florencji. Przyjęto wszakże dwóch komisarzy papieskich do udziału w rozprawie. Podczas trzeciego przesłuchania zastosowano tortury, wskutek których Savonarola przyznał się do zarzucanych mu czynów. Potem odwołał te zeznania, lecz z obu dominikanami został skazany na śmierć jako uparty heretyk, schizmatyk i buntownik przeciw władzy kościelnej. Powieszono ich (23.05.1498), następnie .ciała spalono, a prochy wrzucono do rzeki Arno.

W historii toczono nieraz spór, czy Savonarola był heretykiem, czy męczennikiem szlachetnych idei reformy Kościoła i społeczeństwa. Przeważa opinia, że stał się męczennikiem walki o reformę Kościoła, ale także fantastycznej apokaliptyki i radykalnej działalności politycznej.

 

Juliusz II — wódz Italii

Śmierć Aleksandra VI była niespodziewana, choroba bowiem trwała krótko, zaskoczone więc wydarzeniami kolegium kardynalskie zdołało jedynie nakłonić Cezara Borgię do opuszczenia Rzymu, nie ułożyło zaś nowej kapitulacji wyborczej, lecz powtórzyło dawną, z 1484 roku. Uściślono w niej jeden punkt: najbliższy sobór musi odbyć się w ciągu dwóch lat, a następne co pięć lat dla dokonania reformy Kościoła.

Zaskoczony był także kardynał Giuliano della Rovere, który nie zdołał przygotować sobie głosów, wybrano więc na konklawe (22.09.1503) kompromisowo kardynała Francesco Todeschini-Piccolomini, krewnego papieża Piusa II. Przybrał on imię Piusa III, wzbudzając nadzieję na zwołanie soboru i reformę Kościoła, lecz jego pontyfikat trwał zaledwie 26 dni.

Przez ten czas kardynał della Rovere przygotował staranniej niż poprzednio swoją kandydaturę: obietnicami i pieniędzmi (była to symonia) pozyskał na konklawe potrzebne głosy. Wybrano go (31.10.1503) w pierwszym dniu głosowania. Jako papież nie zmienił swego imienia, które przypominało Juliusza Cezara, a on upodobał sobie jego rolę władcy i wodza.

Juliusz II (1503-1513) miał duże doświadczenie w rządzeniu. Mianowany kardynałem w 1471 roku przez Sykstusa IV, za jego następcy, Innocentego VIII, pełnił w Rzymie faktycznie władzę jak papież. Wrogo odnosząc się do Aleksandra VI opuścił Italię i przebywał we Francji, lecz pozostał w wielkiej polityce tego okresu. Jako papież podjął zadania swego poprzednika: uczynić Państwo Kościelne najsilniejszym w Italii, powiększyć jego terytorium, zniweczyć władanie obcych w Mediolanie, Neapolu i na Sycylii. Od Aleksandra VI różnił się tym, że stawał osobiście na czele wypraw wojennych. Można więc powiedzieć, że był papieżem nie w tiarze, lecz w hełmie i zbroi. Do historii swego kraju wszedł jako inspirator narodowej świadomości Włochów.

Wenecja, stale jeszcze najbogatsza w Italii republika, a w Europie najsilniejsza potęga morska, była dla Juliusza II najgroźniejszym wrogiem, zwłaszcza że zagarnęła Faenzę, Rimini i Cesenę. Po osobistej wyprawie wojennej do Perugii i Bolonii oraz odebraniu tych miast tyranom Baglioni i Bentivogli, papież domagał się od Wenecji zwrotu zabranych terytoriów. Gdy nie pomogły pertraktacje, przystąpił do ligi w Cambrai, zawartej (1508) przez Francję, cesarstwo, Anglię, Węgry i Neapol jako sojusz antyturecki, faktycznie jednak skierowanej przeciw Wenecji. Ze swej strony papież rzucił na nią interdykt, ale nie sprawiło to większego wrażenia na Wenecjanach. Natomiast najczarniejszym dniem w historii Republiki świętego Marka stała się klęska pod Agnadello (1509), zadana przez wojska francuskie. Upokorzona Wenecja spełniła wówczas żądania papieża, który zaliczając ją do pięciu najważniejszych państw w Italii (cinque principati), nie chciał jej nadmiernego osłabienia, zwłaszcza że był zaniepokojony wzrostem wpływów Francji.

Od sojuszu z Francją przerzucił się Juliusz II do wrogiego działania przeciw niej. Z Wenecją, Anglią i Hiszpanią zawarł (4.11.1511) układ, zwany Świętą Ligą, i wsparł wojska sojuszników doborowymi oddziałami Szwajcarów, lecz bitwa pod Rawenną (1512) była zwycięską dla Francuzów. Zginął wszakże w niej wybitny wódz francuski Gaston de Foix, udało się więc koalicji stopniowo wyprzeć wojska Ludwika XII z Italii. Hasłem Włochów w tej wojnie było zawołanie: barbarzyńcy, precz z Italii. Juliusz II utrwalił swą sławę wybitnego polityka, ale Kościół doznał kolejnego ciosu.

Ludwik XII, po rozpadnięciu się ligii z Cambrai, wobec wrogości papieża do Francji, zebrał przedstawicieli kleru na zjeździe w Tours (1510) i postawił im pytania: czy papież może wypowiedzieć wojnę chrześcijańskiemu monarsze, bez uprzedzenia go i bez wysłuchania jego zdania? czy papieża symonistę można deponować z urzędu? Wydane oświadczenie stwierdzało, że król francuski ma prawo podjąć wojnę z papieżem i zwołać sobór. Wznowiono także sankcję pragmatyczną z Bourges.

Król francuski wykorzystał swój protektorat nad Florencją i nakłonił Jej gonfaloniera Soderini do zorganizowania soboru w Pizie. Obrady podjęło (1.09.1511) kilku kardynałów, ekskomunikowanych przez Juliusza II, dwóch arcybiskupów i 22 biskupów (w tym 16 francuskich). Wznowiono dekret z Konstancji o wyższości soboru nad papieżem, licząc na wzrost liczby uczestników, bo koncyliaryzm był stale żywy i wykładany na kilku uniwersytetach. Juliusz II odpowiedział na pizańskie zgromadzenie zwołaniem soboru na Lateranie (laterański piąty, 1512-1517). Florencję ukarał interdyktem i przygotował wyprawę przeciw niej. Swoim legatem dla tej wyprawy mianował kardynała Giovanni Medici, który pragnął przywrócić swojemu rodowi władzę w republice florenckiej. Miasto, przerażone represjami w Prato, otworzyło bramy (1.09.1512) po ucieczce gonfaloniera Soderini. Był to ostatni sukces Juliusza II. Gdy zmarł (21.02.1513), zapanowała radość w wielu miastach, udręczonych wojnami włoskimi przez jego cały pontyfikat.

Włoska polityka, choć w rzeczywistości mało skuteczna, zasłaniała papieżowi sprawy Kościoła Powszechnego. Dla niego wydał tylko dwie bulle. Jedna występowała przeciw pojedynkom, druga przeciw grabieży rozbitych statków. Niewiele też uczyniono na rozpoczętym (3.05.1512) soborze laterańskim piątym. Odprawiono tylko cztery plenarne posiedzenia, na których zajmowano się głównie bojkotowaniem schizmatyckiego soboru z Pizy, przeniesionego (7.12.1511) do Mediolanu. Wewnętrznych spraw Kościoła dotyczyły jedynie postanowienia, zmierzające do wyeliminowania symonii przy wyborze następnych papieży.

Nauka nie interesowała Juliusza II w jakimś znaczniejszym stopniu. W historii Odrodzenia znalazł jednak poczesne miejsce przez swój hojny mecenat. Za jego najwybitniejsze osiągnięcia uważa się: rozpoczęcie budowy bazyliki świętego Piotra według projektu sławnego architekta Bramante (zm. 1514), wykonanie przez Michała Anioła (Michelangelo Buonarroti, zm. 1564) fresków o tematyce biblijnej na sklepieniu Kaplicy Sykstyńskiej oraz Sądu. Ostatecznego na jej ścianie ołtarzowej, ozdobienie freskami przez Rafaelo Santi (zm. 1520) tzw. stancji watykańskich. Na zamówienie papieża wykonał Michał Anioł posąg Mojżesza do nagrobku, który przygotowywał sobie w kardynalskim ongiś kościele świętego Piotra w Okowach. W posągu tym najtrafniej została ujęta osobowość Juliusza II, II Terribile (Groźnego), jak go nazywano.

 

Leon X — nieskuteczny sobór

Kontynuowanie soboru laterańskiego piątego postawiono jako jeden z najważniejszych postulatów kapitulacji wyborczej podczas konklawe, które po tygodniu głosowań wybrało nowego papieża, Leona X (1513-1521). W wyborze wszakże kierowano się bardziej jego kwalifikacjami politycznymi i naukowymi, aniżeli kościelnymi. W ogóle nie brano pod uwagę jego zainteresowania soborem, bo go nie miał.

W politycznej i dyplomatycznej działalności miał Leon X dobre tradycje rodzinne i bogate doświadczenie osobiste. Był on, Giovanni Medici, synem Lorenzo il Magnifico, oddany od 7 roku życia do stanu duchownego (tonsura) i zaopatrzony w zasobne beneficja kościelne. Wykształcenie otrzymał bardzo staranne i wszechstronne w środowisku wybitnych humanistów florenckich i na studiach prawa w Pizie. Największy wpływ na niego wywarł Marsilio Ficino (zm. 1499), jeden z głównych przedstawicieli Akademii Florenckiej, uczony o głębokim zrozumieniu ale. wartości etycznych. Giovanni, obdarzony godnością kardynalską w 13 roku życia, wszedł od 17 roku (jako pełnoletni) do kolegium kardynalskiego, pouczony wówczas przez ojca w obszernym liście o sposobie życia kardynała i koniecznej u niego czystości obyczajów. W tej dziedzinie nie miał rzeczywiście uchybień. Jako kardynał odbył podróż z Rzymu przez Tyrol i Bawarię do Niderlandów oraz powrócił przez Francję, nie wolny od przykrych doświadczeń. Dało mu to poszerzoną znajomość ludzi i polityki.

W Rzymie, zwany księciem humanistów, gromadził ich u siebie i służył stale powiększanym zbiorem cennych rękopisów. Jego kardynalski pałac był także miejscem zebrań Florentczyków. Po wyprawie Juliusza II z 1512 roku, jako jego legat wznowił rządy Medicich we Florencji, a nawet jako papież zachował decydujący wpływ na jej politykę.

W działalności politycznej kierował się zasadą zachowania równowagi sił. Pozostał więc, jak Juliusz II, w koalicji antyfrancuskiej, by nie dopuścić do połączenia Księstwa Mediolanu z Królestwem Neapolu. Gdy francuski król Ludwik XII doznał niepowodzeń militarnych w północnej Italii, papież podjął z nim rokowania i uzyskał likwidację schizmatyckiego soboru w Pizie, a uznanie i obesłanie soboru laterańskiego piątego biskupami francuskimi.

Z nowym królem, Franciszkiem I, doszło (13-14.09.1515) do dwudniowej krwawej bitwy pod Marignano i odzyskania przez Francję księstwa mediolańskiego. Potem jednak król i papież spotkali się w Bolonii. Porozumienie w sprawach kościelnych ujęto w konkordat (16.08.1516), który znosił sankcję pragmatyczną i wszelkie wcześniejsze deklaracje o wyższości soboru nad papieżem. Udzielił wszakże królowi pełnych praw do obsadzania biskupstw i opactw, znosząc w praktyce wybór przez kapituły. Gdy biskupstwo lub opactwo zawakowało, król miał w ciągu sześciu miesięcy przedstawić papieżowi kandydata o odpowiednich kwalifikacjach. Jeżeli kandydat nie uzyskał w Rzymie konfirmacji dla słusznych przyczyn, król powinien prezentować nowego kandydata w ciągu trzech miesięcy. Gdyby tego nie uczynił, papież mógł swobodnie obsadzić biskupstwo, czy opactwo.

Parlament paryski czynił zastrzeżenia do tego konkordatu z racji potępienia sankcji pragmatycznej i koncyliaryzmu. Kolegium kardynalskie oponowało przez dłuższy czas z powodu ograniczenia uprawnień kurii rzymskiej w obsadzaniu beneficjów kościelnych i związanych z tym dochodów. Konkordat wszakże trwał do wielkiej rewolucji francuskiej i przyczynił się do zlikwidowania niebezpieczeństwa schizmy Kościoła we Francji. Zyskane uprawnienia królów francuskich także sprawiły, że nie byli oni zainteresowani reformacją, a nawet przeciw niej wystąpili, broniąc Kościoła Katolickiego i swoich korzyści, czerpanych z obsadzania jego beneficjów.

Pojednanie papieża z Francją i zawarcie konkordatu bolońskiego przyspieszyło zakończenie soboru laterańskiego piątego, który trwał długo od uroczystego otwarcia obrad 3 maja 1512 roku. Obrady jednak były powolne i długie przerwy występowały między plenarnymi posiedzeniami. W pierwszym posiedzeniu wzięło udział 16 kardynałów, 12 patriarchów, 70 biskupów i 3 generałów zakonnych, przeważnie z Italii. Liczba uczestników nieco się zwiększyła, gdy cesarstwo, Anglia, Polska i inne kraje stopniowo przyłączyły się do soboru. Za Leona X odbyło się siedem plenarnych posiedzeń (od szóstego do dwunastego). W kwestiach teologicznych wydano orzeczenie o nieśmiertelnej i indywidualnej duszy każdego człowieka, odrzucono poglądy o podwójnej prawdzie, potępiono naukę koncyliaryzmu. Wyraźnie określono, że prawo zwoływania, przenoszenia i rozwiązywania soborów przysługuje jedynie papieżom. Zarządzenia o reformie życia kościelnego ujął Leon X w bulli, którą opublikował (5.05.1514) na dziewiątym plenarnym posiedzeniu. Odrzucono w niej wszelkie formy symonii przy obsadzaniu beneficjów, ustalono taksy i prowizje dla kurii papieskiej, zaprowadzono procesy informacyjne dla kandydatów na wyższe stanowiska kościelne oraz egzaminy dla kandydatów do święceń kapłańskich. Nie pominięto problemów nauczania kościelnego, określono tematykę i cykle kazań adwentowych i wielkopostnych. Zakazano głoszenia kazań przez tych, których nie uzna się urzędowo za należycie do nich przygotowanych. Sobór pilnował przede wszystkim monarchicznego ustroju Kościoła. Odrzucono więc usiłowania niektórych biskupów, by powiększyć zakres ich uprawnień. Zadecydowano zaś na korzyść mnichów, że tercjarze i tercjarki, o ile gromadzą się na wspólne życie w klasztorach, są wyjęci spod jurysdykcji miejscowego biskupa.

Nieskuteczność kanonów o reformie wypływała stąd, że zbyt oglądano się na istniejące trudności w ich realizowaniu. Dodawano więc nieomal do każdego z nich klauzulę, że ma obowiązywać, o ile (nisz) nie ma takiej, czy innej przeszkody. To nastawienie do wydanych zarządzeń przyczyniło się w znacznym stopniu do nieskuteczności soboru.

Nieskuteczne także było wprowadzenie przez Leona X do kolegium kardynalskiego kilku jednostek wybitnych, zarówno pod względem moralnym, jak i intelektualnym. Papież dokonał tego podczas kreacji (31.07.1517) od razu aż 31 kardynałów. Nowych kardynałów przyjęto nieufnie, bo podejrzewano papieża, iż chciał zyskać materialne korzyści z tych licznych nominacji. Nieufność zwiększał fakt, że nieco wcześniej (4 VII) dokonano egzekucji na kardynale Alfonso Petrucci, oskarżonym i osądzonym za spisek na życie Leona X. Innych kardynałów włączonych w spisek, ukarano - po burzliwych dyskusjach na konsystorzach - pozbawieniem godności i beneficjów oraz wysokimi kontrybucjami. Papież rzeczywiście używał wielkich sum pieniędzy na mecenat i nepotyzm, np. na wykupienie dóbr Medicich, utraconych podczas ich wygnania z Florencji. W obu wszakże przypadkach: procesu kilku kardynałów i kreacji wielu nowych kardynałów, sprawy materialne nie miały decydującego znaczenia.

Polityka włoska i sprawa następstwa na tronie cesarskim po Maksymilianie I (zm. 1519), a według niektórych historyków także tolerancyjne usposobienie Leona X, spowodowały zbagatelizowanie wystąpienia (1517) Marcina Lutra, którego postulaty reformy doprowadziły w osłabionym wewnętrznie Kościele do reformacji.

 

Kościół w Polsce na drodze reformy

Następcy króla Kazimierza Jagiellończyka, Jan Olbracht (zm. 1501) i Aleksander (zm. 1506) kontynuowali linię jego kościelnej polityki. Ich brat Fryderyk, przedstawiony kapitule osobiście przez króla Olbrachta do wyboru, został arcybiskupem gnieźnieńskim i prymasem (1493), kumulując biskupstwo krakowskie za dyspensą Aleksandra VI. Czynił on starania o kumulację także biskupstwa płockiego i włocławskiego, ale daremnie. Uzyskał natomiast godność kardynalską.

W tym czasie stał się powszechnym zwyczaj przechodzenia z mniej uposażonej stolicy biskupiej na bogatszą. Niejeden biskup włocławski przenosił się do Krakowa, a potem do Gniezna. Karierę kościelną zaczynali biskupi najczęściej w królewskiej kancelarii. Królowie pilnowali praktyki wybierania przez kapituły ich kandydatów na biskupów, niechętnie zaś przyjmowali papieskie prowizje. Król Aleksander ogłosił (1505), że podlegają karze na osobie i majątku ci duchowni, którzy uzyskają od papieża nadanie beneficjów, podlegających patronatowi królewskiemu lub szlacheckiemu. Konfliktową za Kazimierza Jagiellończyka sprawę nominacji biskupa warmińskiego załatwiono w układzie piotrkowskim (1512), zatwierdzonym przez Leona X. Według tego układu, król wyznaczał czterech kandydatów z kanoników kapituły katedralnej w Fromborku, a ona wybierała jednego z nich na biskupa. Co do nadawania kanonikatów w polskich kapitułach katedralnych, biskupi zyskali papieskie przywileje, na podstawie których w oznaczonych miesiącach, na zmianę, mianowali kanoników albo oni, albo papież. Kanonicy katedralni na ogół znajdowali się na podobnym poziomie materialnym, co zamożna szlachta. Chętnie jednak kumulowali beneficja, nieraz niewątpliwe z chęci wzbogacenia siebie i swoich rodzin, ale też z racji kosztownych posług, które spełniali dla Kościoła i państwa.

Kumulowanie beneficjów parafialnych nie było w Polsce tak częste, Jak na Zachodzie. W archidiecezji gnieźnieńskiej obejmowało nieco ponad dziesięć procent wszystkich parafii. Korzystano natomiast z kumulowania beneficjów nie związanych wprost z duszpasterstwem, jak kanonikaty w kolegiatach czy altarie, istniejące w wielu kościołach, także parafialnych. Kolegiat w całej metropolii gnieźnieńskiej liczono (1506) czterdzieści jeden, altarie miała sama diecezja krakowska około dwustu pięćdziesięciu.

Wzrost gospodarczy kraju i rozwój organizacji kościelnej (nowe parafie) sprzyjały powiększeniu sieci szkół parafialnych. Według szacunkowych obliczeń można przyjąć, że w Królestwie Polskim istniały one w 80-90% parafii. Synod prowincjonalny z 1510 roku nakazał ustanawiać rektorami szkół mężów uczonych; uzdolnionych i cieszących się dobrymi obyczajami, którzy poddadzą się wpierw odpowiedniemu egzaminowi, i tych, którzy skończyli studia.

Z wielkiej liczby fundacji kościelnych zajmowały szpitale czołowe miejsce. Wzrosły zapisy na nie, zwłaszcza w testamentach duchownych, szlachty i zamożniejszych mieszczan. Przy wzrastającej liczbie szpitali dawano niekiedy nowym skromne uposażenie, licząc na hojne jałmużny wiernych. Praktyka nie zawiodła tych oczekiwań.

Na rozwój religijności wiernych w Polsce na przełomie XV i XVI wieku miały wpływ liczne bractwa, cechy i tercjarstwo. Oprócz celów religijnych, dewocyjnych i ascetycznych pełniły one także zadania charytatywne, pedagogiczne, oświatowe i gospodarcze. Ich członkowie zobowiązani byli do kilkakrotnego przyjmowania komunii świętej w roku, do uprawiania czci Najświętszej Maryi Panny i świętych. W ogólnym życiu religijnym nie brakowało jednak cieni i ciemnych plam. Duszpasterstwo w niejednej dziedzinie nie odpowiadało potrzebom czasu, choć wielka była liczba duchownych. Obliczono, że w archidiecezji gnieźnieńskiej (1512) przypadało 1045 duchownych na 472 parafie.

Wielka liczba duchownych w Polsce nie zawsze oznaczała jego odpowiedni poziom intelektualny i moralny. Zaradzić temu starano się na synodach diecezjalnych i prowincjonalnych. Nakazywano noszenie tonsury i stroju duchownego, zachowywanie celibatu. Zabraniano uczęszczania do karczm i upijania się, udziału w tańcach i polowaniach, uprawiania lichwy i chciwości. Od kandydatów do kapłaństwa żądano nie tylko odpowiedniej wiedzy i znajomości ceremonii kościelnych, ale także zaprawiania się w pobożności pod okiem proboszcza lub dziekana.

Synody reformistyczne diecezjalne odprawiali, biskup włocławski Krzesław z Kurozwęk (zm. 1503), biskup poznański Jan Lubrański (zm. 1520), sławny także utworzeniem Kolegium Lubrańskiego w Poznaniu, biskup płocki Erazm Ciołek (zm. 1522), wybitny jako humanista i dyplomata.

Prymas Jan Łaski, arcybiskup gnieźnieński (1510-1532), rozwinął reformę w całej metropolii. Wprawiony do działalności publicznej jako sekretarz królewski i kanonik kilku kapituł, potem jako kanclerz wielki koronny i koadiutor arcybiskupa Andrzeja Boryszewskiego, gdy objął stolicę prymasowską, odbył dwa synody prowincjonalne (1510 i 1511), na których przejęto statuty o reformie liturgii, nauczania szkolnego oraz obyczajów kleru i wiernych.

W soborze laterańskim piątym wziął Jan Łaski udział (od 13.06.1513) jako przewodniczący polskiej delegacji, do której należeli: kasztelan kaliski Stanisław Ostroróg, kasztelan sochaczewski Mikołaj Wolski i prepozyt wileński Wawrzyniec Międzyleski. W imieniu monarchy, pobożnego i sprawom religijnym oddanego Zygmunta Starego (zm. 1548) oraz w imieniu Kościoła w Polsce przekazano papieżowi i soborowi sprawę krzyżacką, potrzebę pomocy na wojnę z Tatarami i Turkami, zatwierdzenie układu piotrkowskiego o obsadzaniu biskupstwa warmińskiego, unię Kościoła Prawosławnego w Polsce z Kościołem Katolickim. Uzyskano brewe Leona X, nakazując wielkiemu mistrzowi krzyżackiemu złożenie Polsce hołdu lennego. Otrzymano niewielką pomoc finansową z świętopietrza, zbieranego v/ kraju, na odbudowę zamku w Kamieńcu Podolskim. Wyjednano zatwierdzenie układu piotrkowskiego. Niewiele zdołano uczynić dla projektowanej krucjaty antymoskiewskiej, może dlatego że zwycięstwo wojsk polskich i litewskich nad Orszą (1514) odsunęło zagrożenie ze strony Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. W sprawie unii Kościołów w Polsce przygotował Łaski memoriał, ale na soborze go nie odczytano.

Prymas, przed powrotem do kraju, uzyskał (25.07.1515) bullę przyznającą jemu i jego następcom tytuł legata urodzonego Stolicy Apostolskiej w Królestwie Polskim i Wielkim Księstwie Litewskim. Tytuł ten wzmacniał i poszerzał dawne uprawnienia prymasowskie arcybiskupów gnieźnieńskich. W bulli zaznaczono, że udziela się tych uprawnień na wzór posiadanych przez arcybiskupów z Canterbury, prymasów Anglii. Brak dokumentów, dotyczących Canterbury, nie pozwala historykom stwierdzić, jakie były te uprawnienia w szczegółach. Jan Łaski jako prymas i legat urodzony kontynuował działalność reformatorską także po wybuchu reformacji.

 

Kościół Powszechny przed reformacją

Papiestwo okresu renesansowego, pozornie świetne swoją polityczną rolą w Italii oraz mecenatem nauki i sztuki, osłabiło Kościół wewnętrznie. Papieże, którzy jako kardynałowie często nie starali się o przyjęcie święceń kapłańskich, tolerowali biskupów, administrujących diecezjami bez posiadania sakry i bez zmiany sposobu życia. Był to owoc nie tylko epikurejskiego nurtu w humanizmie, ale także papieskich przywilejów dla władców, którzy uzyskawszy prawo nominacji widzieli w biskupach i opatach przez siebie wyznaczonych przede wszystkim książąt, jak to było w cesarstwie. Duchowni, nawet ci posiadający beneficja parafialne, stronili nieraz od przyjęcia święceń kapłańskich i wysługiwali się słabo opłacanymi wikariuszami. Ogólne zubożenie szlachty i jedyna nieomal droga dla synów mieszczańskich i chłopskich do awansu społecznego przez stan duchowny, zwiększyły liczbę kleru, lecz nie poprawiły jego jakości. Kościół nie ustalił wystarczających sposobów, by zabezpieczyć jego odpowiedni poziom moralny i intelektualny. Głównym powodem przejścia wielu duchownych i zakonników na stronę reformacji było nie tyle ich życie w konkubinatach i łamanie ślubów zakonnych, ile ich ignorancja w sprawach religijnych i brak formacji duchowej.

Z takich braków zdawały sobie sprawę jednostki, lecz nie ogół chrześcijan. W Anglii, dziekan londyńskiej kapituły katedralnej John Colet (zm. 1519) wskazywał na konieczność powrotu do Biblii w nauczaniu i życiu chrześcijańskim. W Niemczech, humanista Jan Reuchlin (zm. 1522) pragnął pogłębić u duchownych znajomość Biblii przez studium języka greckiego i hebrajskiego. We Francji, biskup Guillaume Briconnet z Meaux (zm. 1534), typ prawdziwego duszpasterza, troszczył się o zreformowanie diecezji, choć później uległ częściowo wpływom reformacji. Najwybitniejszy z humanistów, Erazm z Rotterdamu (zm. 1536), różnie oceniany za swój stosunek do Kościoła, głosił przed wybuchem reformacji program chrześcijańskiego humanizmu jako fundamentu duchowej odnowy Europy. W Wenecji, kameduła Paolo Giustiniani (zm. 1528) zorganizował świeckich do uprawiania studium Pisma świętego i czytania dzieł Ojców Kościoła.

W każdym nieomal kraju odbywano przy końcu XV wieku synody reformistyczne. We Francji miały taki charakter, synod w Sens (1485) i zjazd przedstawicieli kleru w Tours (1493), w Anglii synody prowincjonalne z 1487 i 1489 roku, w Niemczech synody prowincjonalne w Salzburgu (1490, 1512), w Moguncji (1499) i Magdeburgu (1505), na Węgrzech synod prowincjonalny z 1493 roku. Mało wszakże było takich synodów na początku XVI wieku. Zresztą, w reformistycznej działalności synodalnej dominowały elementy jurydyczne, a one nie wystarczały. Nie łączono ich z nurtem odnowy teologicznej, która była znikoma. Widać to wyraźnie na przykładzie reformy kościelnej w Hiszpanii. Jej gorliwym propagatorem był prymas i metropolita z Toledo, kardynał Ximenes de Cisneros (zm. 1517), zasłużony niewątpliwie w założeniu uniwersytetu w Alcala i wydaniem Pisma świętego w kilku językach (Polyglotta Complutensis), ale posługujący się w reformie kościelnej przede wszystkim osławioną inkwizycją hiszpańską.

Wołanie jednostek o reformę życia religijnego i kościelnego, nieskuteczna działalność soboru laterańskiego piątego, czy kilku synodów reformistycznych, nie usunęły braków religijnych, społecznych, politycznych i ekonomicznych, które w Niemczech wywołały reformację.

Strona utworzona 13 października 2005 r.
Ostatnia aktualizacja: czwartek 13 października 2005 18:50:01
Created by © Adam Gabriel Grzelązka


Kontakt * Prawa Autorskie & Współpraca * Autor Serwisu & Forum * E-Mail

© 2004-2006 by Adam Gabriel Grzelązka
Serwis założono 18 VIII 2004 r.