Wiele osób przeczytawszy tę krótką historię mego życia prosiła o uzupełnienie tego i owego. Zdecydowałem się wiec poszerzyć ją i dodać to i owo na podstawie owych pytań. Chwilami trudno jest pisać, bo zawodzi pamięć. O innych rzeczach trudno jest mówić, gdyż bardzo bolą. Historię tę spisuję, by oddać Bogu chwałę, by wyrazić Mu wdzięczność za jego Miłość i Przyjaźń.
Aktualizacja z dnia: sobota 30 kwietnia 2005 A.D.
Podczas tworzenia biografii wkradły się tu i ówdzie małe błędy - literówki, interpunkcja itp. Poprawianie ich stało się okazją do uzupełnienia samego tekstu autobiografii.
Aktualizacja z dnia: sobota 23 czerwca 2005 A.D.
Nowa seria pytań i uwag skłoniła mnie do ponownego przejrzenia zamieszczonego tekstu, poprawienia go oraz uzupełnienie niektórych fragmentów mego życia..
Aktualizacja z dnia: sobota 22 lipca 2005 A.D.
Na prośbę wielu osób zdecydowałem się zamieścić kilka ważniejszych epizodów ze swego życia. Pragnę pokazać ścieżkę, którą dobry Bóg prowadził mnie pociągając stopniowo ku sobie. Na samym też początku pragnę podziękować kilku osobom:
Mej babci Annie i dziadkowi Stanisławowi - to ona mnie wychowała, to dzięki niej i memu dziadkowi, który zmarł niestety dość wcześnie, gdy miałem 5 lat, nie trafiłem do domu dziecka;
Memu tacie Ryszardowi - któremu zawdzięczam niewiele dobrych chwil, gdyż był alkoholikiem i nie był dobrym ojcem, ale który chwilami potrafił mimo wszystko być naprawdę wspaniałym i zadziwiającym człowiekiem o wielkim poczuciu humoru i wielu zmarnowanych niestety talentach, którego potrafiłem w owych chwilach podziwiać szczerze;
Mej mamie Jadwidze - której nigdy nie znałem, gdyż opuściła mnie, gdy miałem półtora roku, a została pozbawiona praw rodzicielskich w dniu moich narodzin - jednak to ona dała mi życie i z bożą pomocą urodziła, co wcale nie było takie oczywiste;
Cioci Ali - zawdzięczam jej bardzo wiele, szczególnie w ostatnich latach, gdy wspierała mnie i pocieszała;
Dominice - mej przyjaciółce, dzięki której Bóg zdołał do mnie dotrzeć, odnaleźć i rozkochać w sobie dając Nowe Życie;
Dominice - wieloletniej przyjaźni z nią zawdzięczam bardzo wiele - najważniejszą jednak rzeczą jest to, iż to ona przywiodła mnie na spotkanie modlitewne Oazy w mojej parafii w Łodzi i to dzięki niej Bóg mógł trafić do mego serca;
Ks. Jackowi - memu przyjacielowi i ojcu "duchowemu" - jego wiara i osobisty przykład doprowadziły mnie do poznania Boga i rozkochały w Nim;
"Urtkom" - którzy użyczyli mi miejsca u siebie w czasach, gdy rozpaczliwie potrzebowałem mieszkania;
O. Robertowi OCD i O. Ernestowi OCD - dzięki nim poznałem bogactwo Karmelu; byli moimi przewodnikami w modlitwie i życiu duchowym, przyjaciółmi i opiekunami;
Wielu moim przyjaciołom, których nie wymieniam tutaj z imienia - dzięki nim życie było znośniejsze i mniej samotne;
Bez nich nigdy bym nie stał się tym, kim jestem i nie mógłbym dziękować Bogu za Jego dobroć, miłość i troskliwą opiekę nade mną. Lista osób, którym chciałbym podziękować za pomoc, przyjaźń i wsparcie jest oczywiście o wiele dłuższa. Niepodobna ich wszystkich tutaj wymienić, lecz zapewnić pragnę was, Drodzy Przyjaciele, iż noszę Was w swoim sercu i polecam Bogu.
NMP Nieustającej Pomocy - Łódź Patronka mojej rodzinnej parafii
Największą wdzięczność w sercu noszę dla Boga. To On sam odnalazł mnie i powołał do przyjaźni ze sobą. Zapomniałem o Nim w swoim życiu i przestałem się Nim interesować. Był okres w moim życiu, iż zdawało mi się, iż On nie jest mi do niczego potrzebny. Zdawało mi się, iż potrafię bez Niego żyć. A tak naprawdę po prostu Go nie znałem. Nie wiedziałem, Kim jest. Pustka w moim sercu przez wiele lat niepokoiła mnie i nie potrafiłem znaleźć . Przyszedł do mnie i wyciągnął swą pomocną dłoń... Wiedział, że ja nie przyszedłbym do Niego, że nie potrafiłbym Go odnaleźć, że nie wiedziałbym jak, gdzie i Kogo mam szukać. Po prostu odnalazł mnie osobiście.
Powyższe zdjęcie to obraz NMP Nieustającej Pomocy z mojej parafii rodzinnej (Łódź). Widziałem wiele wizerunków Madonny z Dzieciątkiem Jezus. Żaden jednak obraz nie przedstawia tego, co jest w tym obrazie unikalne. Przyjrzyj się proszę bardzo uważnie twarzom Jezusa i Maryi. Oni się uśmiechają! Szczególnie Maryja ma bardzo radosny, czuły, matczyny pełen miłości uśmiech. Zdjęcie nieco mi nie wyszło, nie jest wykonane wprost, lecz z boku. Wyraża jednak to, jakim jest Maryja - radosna Matka Jezusa Zmartwychwstałego. Czuła i troskliwa. Po prostu Matka.
Gdy zasiądziesz w moim parafialnym kościółku, niewielkim i bardzo przytulnym, wzniesiesz wzrok i spojrzysz na obraz - napotkasz na oczy Maryi. Ona spojrzy na Ciebie. Spojrzy ciepło, z radosną miłością, jakby rozradowana spotkaniem po dłuższej chwili rozłąki, dumna z Ciebie, z tego kim jesteś, a jesteś Dzieckiem Boga, jesteś jej ukochanym dzieckiem...