D. Tworzenie warunków życia
godnych człowieka
Wyrażone negatywnie przykazanie: „Nie zabijaj” zawiera
też pozytywne wezwanie do szanowania życia fizycznego, duchowego i
nadprzyrodzonego człowieka. W tym wezwaniu zawiera się nakaz do budowania
takiego świata, w którym każdy człowiek może żyć i rozwijać się zgodnie z
zamierzeniem Stwórcy. Zanalizujmy dokładniej to zagadnienie.
1) Szanowanie praw i godności
człowieka
Aby człowiek mógł się rozwijać, należy tworzyć
społeczności, w których szanować się będzie godność i prawa drugiego
człowieka. Zadaniem chrześcijanina jest zatem takie przetwarzanie swojego
środowiska oraz struktur społecznych, aby wszędzie respektowano wielkość
człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże.
Każdy uczeń Chrystusa powinien szanować godność i prawa
drugiego człowieka, takie jak: prawo do godnego poziomu życia, do
korzystania z wartości moralnych i kulturalnych, prawo do oddawania czci
Bogu zgodnie z wymaganiami prawego sumienia, prawo do wyboru stanu i swobody
życia rodzinnego, prawo do prawdy, do dobrego imienia itp. (por. Jan XXIII,
encyklika "Pacem in terris").
Przykazania Dekalogu stoją na straży praw osobowych,
których nikomu nie wolno naruszać, np. prawa do wiary w Boga, do oddawania
Mu czci, do świętowania dnia Pańskiego, prawa do szacunku ze strony swoich
dzieci, prawa do życia, do nienaruszalności jedności i czystości
małżeńskiej, do posiadania swojej własności, do prawdy itp.
Wadą utrudniającą szanowanie bliźniego jest pycha. Rodzi
ona tendencję do umniejszania wartości drugiego człowieka, do pozbawiania go
różnych uprawnień, np. ludzi innych ras lub płci.
Inne wady także mogą doprowadzić do naruszenia praw
drugiego człowieka, np. zazdrość i chciwość może skłaniać do odmówienia
drugiemu prawa do posiadania swojej własności; nieopanowany mąż może łamać
prawo swojej żony do współżycia zgodnego z sumieniem; pod wpływem gniewu
człowiek potrafi znieważyć lub nawet zabić drugiego, naruszając przez to
jego prawo do dobrego imienia i do życia.
2) Unikanie wojen
„Poszanowanie i rozwój życia ludzkiego domagają się
pokoju.” (KKK 2304) Wojny są bezpośrednim zagrożeniem życia ludzkiego,
dlatego moralnym obowiązkiem jest budowanie takiego świata, w którym nie
będzie wojen. Katechizm szczegółowo omawia związaną z piątym przykazaniem
problematykę troski o pokój i unikanie wojen. Poniżej zostaną przedstawione
główne myśli dotyczące tego ważnego dla ludzkości zagadnienia.
Do zachowania pokoju nie wystarczy polityczna równowaga
sił, konieczne jest szanowanie się wzajemne narodów, stałe dążenie do
braterstwa, szanowanie godności (por. KKK 2304)
Trwały pokój można osiągnąć dzięki Chrystusowi. „Pokój
ziemski jest obrazem i owocem pokoju Chrystusa, który jest mesjańskim
"Księciem Pokoju" (Iz 9, 5).” (KKK 2305). „On... jest naszym pokojem” (Ef
2,14).
Każdy człowiek przez swoje działanie i modlitwę ma zrobić
wszystko, by unikać wojen. „Tak długo jednak jak "będzie istniało
niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie międzynarodowej
władzy posiadającej niezbędne kompetencje i wyposażonej w odpowiednią
siłę... rządom nie można odmawiać prawa do koniecznej obrony, byle
wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań" (Sobór Watykański II,
konst. Gaudium et spes, 79; KKK 2308).
Naród może się bronić w przypadku zagrożenia. Katechizm
zaznacza jednak, że należy „ściśle wziąć pod uwagę dokładne warunki
usprawiedliwiające uprawnioną obronę z użyciem siły militarnej. Powaga
takiej decyzji jest podporządkowana ścisłym warunkom uprawnienia moralnego.
Potrzeba jednocześnie w tym przypadku:
- aby szkoda wyrządzana przez napastnika narodowi lub
wspólnocie narodów była długotrwała, poważna i niezaprzeczalna;
- aby wszystkie pozostałe środki zmierzające do położenia
jej kresu okazały się nierealne lub nieskuteczne;
- aby były uzasadnione warunki powodzenia;
- aby użycie broni nie pociągnęło za sobą jeszcze
poważniejszego zła i zamętu niż zło, które należy usunąć. W ocenie tego
warunku należy uwzględnić potęgę współczesnych środków niszczenia.
Są to elementy tradycyjnie wymieniane w teorii tzw. wojny
sprawiedliwej.” (KKK 2309)
„Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w
wojsku, są sługami bezpieczeństwa i wolności narodów. Jeżeli wywiązują się
należycie ze swojego zadania, prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego
narodu i utrwalenia pokoju” (Por. Sobór Watykański II, konst. Gaudium et
spes, 79. KKK 2310).
„Władze publiczne powinny uwzględnić przypadek tych,
którzy z pobudek sumienia odmawiają użycia broni; są oni jednak zobowiązani
w inny sposób służyć wspólnocie ludzkiej (Por. Sobór Watykański II, konst.
Gaudium et spes, 79. KKK 2311)
Gdyby doszło do konfliktu zbrojnego, należy „szanować i
traktować humanitarnie ludność cywilną, rannych żołnierzy i jeńców.” (KKK
2313)
„Działania w sposób zamierzony sprzeczne z prawem narodów
i jego powszechnymi zasadami, podobnie jak nakazujące je zarządzenia, są
zbrodniami. Nie wystarczy ślepe posłuszeństwo, by usprawiedliwić tych,
którzy się im podporządkowują. Zagłada ludu, narodu czy mniejszości
etnicznej powinna być potępiona jako grzech śmiertelny. Istnieje moralny
obowiązek stawiania oporu rozkazom, które nakazują ludobójstwo. (KKK 2313)
„Wszelkie działania wojenne, zmierzające bez żadnej
różnicy do zniszczenia całych miast lub też większych połaci kraju z ich
mieszkańcami, są zbrodnią przeciw Bogu i samemu człowiekowi, zasługującą na
stanowcze i natychmiastowe potępienie” (Sobór Watykański II, konst. Gaudium
et spes, 80.) Ryzykiem nowoczesnej wojny jest stwarzanie okazji posiadaczom
broni masowej zagłady, zwłaszcza atomowej, biologicznej lub chemicznej, do
popełniania takich zbrodni.” (KKK 2314)
„Gromadzenie broni wydaje się wielu ludziom paradoksalnym
sposobem powstrzymania ewentualnych przeciwników od wojny. Widzą w tym
najbardziej skuteczny ze środków zdolnych zapewnić pokój między narodami.
Wobec takiego odstraszającego zabiegu powinno się wysunąć poważne
zastrzeżenia moralne. Wyścig zbrojeń nie zapewnia pokoju. Nie tylko nie
eliminuje przyczyn wojny, ale może je jeszcze nasilić. Wydawanie ogromnych
sum na produkcję ciągle nowych rodzajów broni uniemożliwia przyjście z
pomocą głodującej ludności (Por. Paweł VI, enc. Populorum progressio, 53.),
hamuje rozwój narodów. Nadmierne zbrojenia mnożą przyczyny konfliktów i
zwiększają ryzyko ich rozprzestrzeniania się.” (KKK 2315) „Wyścig zbrojeń
stanowi najgroźniejszą plagę ludzkości, a równocześnie nieznośną krzywdę dla
ubogich" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 81; KKK 2329).
„Produkcja broni i handel nią dotykają wspólnego dobra
narodów i wspólnoty międzynarodowej. Władze publiczne mają więc prawo i
obowiązek ich ustawowego uregulowania. Dążenie do doraźnych interesów
prywatnych lub zbiorowych nie może usprawiedliwić przedsięwzięć, które
podsycają przemoc i konflikty między narodami oraz naruszają międzynarodowy
porządek prawny.” (KKK 2316)
Troska o pokój spoczywa na władzach państwowych a także
na każdym człowieku, który ma usuwać ze swego życia to, co jest korzeniem
wszelkich zatargów między ludźmi. Każdy powinien niszczyć w sobie to, co
stanowi źródło konfliktów zbrojnych: nienawiść, niezdrową ambicję, pogardę
dla człowieka, zazdrość, chęć zagarnięcia cudzego dobra itp.
„Niesprawiedliwości, nadmierne nierówności w porządku gospodarczym lub
społecznym, zazdrość, podejrzliwość i pycha, które szkodliwie szerzą się
między ludźmi i narodami, wciąż zagrażają pokojowi i powodują wojny.
Wszystko, co czyni się, by zlikwidować te nieporządki, przyczynia się do
budowania pokoju i unikania wojny." (KKK 2317)
Szczególnie gniew i nienawiść niszczą dobre - oparte na
szacunku, sprawiedliwości i miłości - relacje między ludźmi. Grzechy te leżą
u źródeł wojen. Usuwanie gniewu i nienawiści ze swojego życia jest więc
obowiązkiem ucznia Chrystusa.
„Nasz Pan, przypominając przykazanie: "Nie zabijaj!" (Mt
5, 21), domaga się pokoju serca i piętnuje niemoralność zbrodniczego gniewu
i nienawiści.” (KKK 2302)
Gniew to pragnienie odwetu, zemszczenia się. (por. KKK
2302) „Jeśli gniew posuwa się do dobrowolnego pragnienia zabójstwa lub
ciężkiego zranienia bliźniego, stanowi poważne wykroczenie przeciw miłości;
jest grzechem śmiertelnym. Pan mówi: "Każdy, kto się gniewa na swego brata,
podlega sądowi" (Mt 5,22) (KKK 2302).
Przede wszystkim nienawiść niszczy pokój i prowadzi do
wojen. Jest ona przeciwieństwem miłości. „Nienawiść do bliźniego jest
grzechem, gdy człowiek dobrowolnie chce dla niego zła. Nienawiść jest
grzechem ciężkim, gdy dobrowolnie życzy się bliźniemu poważnej szkody. "A Ja
wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy
was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie..."
(Mt 5, 44-45). (KKK 2303)
3) Troska o klimat pokoju i radości
Pokój może oznaczać brak wojny lub też atmosferę
życzliwości, dobroci, miłości. Chrześcijanin ma starać się o to, by wszędzie
istniał pokój w tym podwójnym znaczeniu, ma więc stać się również
szerzycielem radości i pokoju. Uczeń Chrystusa ma przyczyniać się do
budowania rodziny ludzkiej, w której zaistnieje atmosfera życzliwości,
radości, zaufania i pokoju. Chrystus mówi: „Błogosławieni, którzy
wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi” (Mt 5,9).
Budzenie radości i pokoju w sercach ludzkich to jeden z
przejawów miłości. Miłość bowiem to coś więcej niż powstrzymywanie się od
krzywdzenia i zastraszania bliźniego, od zadawania mu bólu, od ranienia go
lub pozbawiania go życia. Miłość pragnie uszczęśliwiać, wnosić pokój i
radość. Dlatego też uczeń Chrystusa powinien troszczyć się o to, aby
wytwarzać wszędzie klimat Bożej radości i pokoju.
Chrześcijanin będzie budować środowisko sprzyjające
rozwojowi człowieka, o ile będzie się kierować w życiu miłością, o ile w
jego życiu, działaniu, słowach i postawach ujawnią się takie owoce Ducha
jak: radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, wierność, łagodność i
opanowanie (por. Ga 5,22). Każdy z tych owoców ma on w sobie rozwijać i nie
niszczyć go popełnianymi grzechami.
a) Radość i pokój
Kiedy Duch Święty mieszka w człowieku i kiedy człowiek
poddaje się Jego kierownictwu, wówczas pojawiają się w nim owoce Jego
obecności, do których należy między innymi radość i pokój. Tym pokojem i
radością można się dzielić z innymi. Przez samą swoją obecność, słowa, gesty
i czyny można wnosić Boży pokój i radość w serca bliźnich. Radość pobudza
człowieka do czynienia dobra, pesymizm zaś i zgorzknienie rodzi zniechęcenie
i dlatego przynosi mu szkodę.
Każdy dar Boży można jednak umniejszyć lub nawet zupełnie
zniszczyć. Dotyczy to również pokoju i radości. Gdy tak się stanie, zamiast
wewnętrznego spokoju w człowieku pojawi się niepokój, który będzie się
udzielał innym. Doprowadza do niego uleganie swoim różnym złym skłonnościom.
Wiele czynników może stłumić autentyczną radość i pokój w
człowieku i tym samym przeszkodzić w ich szerzeniu. Przede wszystkim grzechy
tłumią radość i pokój.
Prawdziwa radość zabijana jest przez pychę. Ambicja rodzi
silny głód wielkości, którego nic nie jest w stanie zaspokoić: ani
wyobraźnia, ani domaganie się od otoczenia wyrazów szacunku i podziwu.
Przewrażliwiony na punkcie swojej wielkości człowiek ciągle czuje się przez
kogoś urażony, nie doceniony; ciągle obawia się utracenia swojej wielkości,
zbudowanej na kruchych fundamentach. Lęka się, że utraci swoją wielkość,
pozycję, znaczenie, wpływy, sławę itp.
Radość i pokój znika również z życia człowieka
zazdrosnego, gdyż widok szczęścia innych, dobra bliźnich, ich talentów,
uzdolnień rodzi w nim smutek, przygnębienie i rozgoryczenie.
Nie ma w sobie radości również człowiek chciwy, ciągle
bowiem wydaje mu się, że czegoś mu brak, nawet gdy posiada wielkie bogactwa.
Ponadto żyje on w ciągłej obawie, że może utracić to, co tak gorliwie
zbierał przez całe życie, że straci pieniądze, że zbankrutuje. Radość ginie
w chciwym człowieku z powodu uświadamiania sobie zbliżającej się śmierci,
która zmusi go do rozstania się z tym, co dla niego najdroższe: z bogactwem.
Nieczystość, pogoń za przeżyciami seksualnymi, zamiast
spodziewanego szczęścia, rodzi przesyt i znudzenie. Podobnie też pogoń za
przyjemnościami smakowymi, za rozrywkami staje się przyczyną odczuwania
głębokiej pustki wewnętrznej i nudy.
Lenistwo i bezczynność zabijają w człowieku radość
tworzenia czegoś wartościowego, działania dla dobra innych.
Gniew i nienawiść zabijają w człowieku pokój i radość.
Zamiast tych darów pojawia się oburzenie, żal do całego świata i złość.
Popełniający grzechy człowiek niszczy radość i pokój nie
tylko w sobie, lecz i w innych. Podobnie bowiem jak pokój również niepokój
człowieka udziela się innym, np. rozgniewana osoba wprowadza wszędzie
atmosferę rozdrażnienia. Nienawiść i kłótnie niszczą radość i atmosferę
pokoju w każdym środowisku.
Osoba pragnąca, aby wszyscy się nią zajmowali, może
wprowadzać atmosferę nerwowości i niepokoju, bo ciągle wybucha gniewem,
obmawia i krytykuje tych, którzy nie poświęcili jej swej uwagi. Złośliwy
człowiek rozdrażnia innych przez swoje dokuczliwe uwagi, kpiny, wyśmiewanie
się itp. Zarozumiały człowiek - chcący wykazać, że wszystko wie najlepiej -
zanudza innych swoim przechwalaniem się. Awantury wywoływane przez chciwego
ojca, którego zdaniem „nikt w domu nie oszczędza” mogą wytwarzać stałą
atmosferę niepokoju, poczucie zagrożenia.
Naszym zadaniem jest nie tylko unikanie rozdrażniania
innych, lecz łagodzenie konfliktów, zatargów i sporów, jakie mogą się rodzić
w naszym środowisku. Chrześcijanin powołany jest do stałej troski o to, by
ludzie nie zadawali sobie bólu i nie zadręczali się wzajemnie. Uczeń
Chrystusa ma ustawicznie dążyć do jedności, łagodzić spory i wszędzie
wytwarzać atmosferę życzliwości i braterstwa.
Nie każdy jednak chce leczyć trudną do zniesienia
atmosferę, zrodzoną przez kłótnie i różne konflikty. Różne wady mogą
przeszkadzać człowiekowi w angażowaniu się w dzieło łagodzenia sporów i
jednoczenia ludzi. I tak np. człowiek pyszny, gardzący bliźnimi, cieszy się,
gdy ludzie kłócą się i znieważają, ponieważ czuje wówczas swą przewagę nad
nimi. Władczej jednostce kłótnie ułatwiają podporządkowywanie sobie ludzi,
dlatego nie jest zainteresowana ich usuwaniem.
Tak więc grzech niszczy pokój i rodzi różne formy
niepokoju w tym, który go popełnia i w jego otoczeniu, dlatego powinien być
ciągle usuwany. Jeśli więc ktoś szczerze pragnie posiadać w sobie pochodzącą
od Ducha Świętego radość i dzielić się nią z innymi, powinien prosić Dawcę
tego daru o udzielenie mu go w obfitości i równocześnie usuwać ze swojego
życia wszelki grzech.
b) Cierpliwość
Cierpliwość jest kolejnym, rodzonym w nas przez Ducha
Świętego owocem, który pomaga tworzyć atmosferę wspólnoty, życzliwości i
miłości. Cierpliwość skłania do znoszenia przykrości i przeciwności losu i
ułatwia łagodzenie wielu konfliktów.
Przeciwieństwem cierpliwości jest niecierpliwość.
Zniecierpliwienie jest pewną formą wzburzenia, rozdrażnienia. To wzburzenie
pojawia się wówczas, gdy ktoś szybko chce zdobyć coś, na czym bardzo mu
zależy, lecz nie udaje mu się tego natychmiast osiągnąć. Tym upragnionym
celem może być nawet coś dobrego, np. gdy ktoś chce się stać doskonałym lub
szybko ulepszyć cały świat.
Niecierpliwe dążenie nawet do dobrego celu może przynosić
wiele szkód. Przeanalizujmy niektóre z nich.
Jednym ze szkodliwych następstw niecierpliwego dążenia do
jakiegoś nawet dobrego celu jest rozdrażnienie, które niekorzystnie wpływa
na otoczenie, gdyż niszczy klimat miłości, zaufania i braterstwa.
Zniecierpliwienie udziela się otoczeniu i niszczy dobrą atmosferę. Np. ktoś
pragnie w ciągu kilku dni nauczyć się języka obcego i denerwuje się, że mu
to nie wychodzi; ktoś inny znów tłumaczy koledze jakieś trudne zagadnienie i
z powodu niecierpliwego oczekiwania rezultatów swojego działania denerwuje
się, że ten niczego szybko nie rozumie.
Innym szkodliwym następstwem niecierpliwego dążenia do
dobrego celu może być stosowanie niewłaściwych środków. I tak np. aby w
krótkim czasie doprowadzić ludzi do pełnej doskonałości, ktoś wytyka im
każdy ich błąd, każdą ich wadę, zastrasza, zmusza do czynienia dobra,
narzuca im swoje "dobre rady", kontroluje i szpieguje, aby stwierdzić, czy
stosują się do jego zaleceń itp. Stosowanie niewłaściwych środków może
zniweczyć osiągnięcie zamierzonego celu, np. ktoś swoimi zbyt częstymi
uwagami i wytykaniem błędów, zamiast spodziewanej zmiany w otoczeniu,
wywołuje tylko zdenerwowanie i rozdrażnienie.
Jeszcze innym szkodliwym owocem niecierpliwego dążenia do
dobra może być zniechęcenie się i zaprzestanie szukania go, np. ktoś
zniechęca się do pracy nad swoim charakterem, nie dąży do świętości, bo po
kilku tygodniach walki ze swoimi grzechami stwierdził, że niewiele lub wcale
się nie zmienił.
Niecierpliwe dążenie do celu nieraz doprowadza do
zrujnowania zdrowia własnego i bliźnich, np. ambitny dyrygent chóru,
pragnący odnieść sukces, może przemęczyć śpiewaków zbyt długimi próbami,
gdyż pragnie w jak najkrótszym czasie przygotować ich do występu. Kto chce w
ciągu tygodnia wykonać pracę wymagającą na ukończenie przynajmniej miesiąca,
ten nie tylko nie doprowadzi rozpoczętego dzieła do końca, lecz ponadto
zniszczy swoje zdrowie.
Tak więc jeśli człowiek zbyt szybko pragnie coś osiągnąć,
to czasami w ogóle nie dochodzi do tego, co zamierzył zrealizować.
Niecierpliwe dążenie do celu może też skłaniać do niedbałego wykonywania
różnych prac i obowiązków.
Powyżej zostały przedstawione szkodliwe skutki
niecierpliwego dążenia do dobrego celu. Człowiek może też gorączkowo i z
niecierpliwością dążyć do celu złego: do zaspokojenia swoich egoistycznych
pragnień. Taka niecierpliwość przynosi wiele zła.
Każda egoistyczna skłonność może spowodować swoiste
zniecierpliwienie i rozdrażnienie. I tak np. ambicja może zrodzić gorączkowe
dążenie do zaszczytów i sukcesów. Przekonanie o swej wyższości i prawie do
różnych przywilejów może sprawić, iż ktoś niecierpliwi się i wybucha
gniewem, bo nie został obsłużony poza kolejką. Władczy typ niecierpliwi się,
gdy ktoś nie słucha go od razu, gdy odwleka wypełnienie jego poleceń, gdy
nie zjawia się na każde jego zawołanie itp. Chciwy człowiek niecierpliwi się
i denerwuje, gdy ktoś ze słusznego powodu opóźnia - choćby o jeden dzień -
spłacenie długu lub gdy zbyt długo musi gościć u siebie jakiegoś krewnego.
Zazdrosna osoba może się bardzo denerwować i niecierpliwić, że jej donos na
bogatego sąsiada nie odniósł natychmiastowego skutku. Spragniony dobrego
jedzenia i picia człowiek może się niecierpliwić i złościć, gdy zbyt długo
musi czekać na to, by żona ugotowała mu wreszcie jego ulubioną potrawę.
Osoba opanowana przez nieczystość może z niecierpliwością czekać na
pożyczenie jej obiecanej kasety z filmem pornograficznym. Leniwy człowiek
popada w zniecierpliwienie i w rozdrażnienie, gdy jakaś praca zbytnio się
przedłuża, gdy trzeba długo kimś się opiekować, pielęgnować kogoś itp.
Kiedy na egoistycznie nastawioną osobę spada jakieś
cierpienie - np. choroba - może się pojawić u niej niecierpliwość bardzo
dotkliwa dla otoczenia. W osobach takich może powstać przekonanie, że
wszyscy powinni się nimi opiekować, być przy nich i śpieszyć im z pomocą. I
tak np. egocentrycznie nastawiony chory niecierpliwi się i denerwuje, gdy
pielęgniarka nie przychodzi na każde zawołanie, gdy podchodzi najpierw do
innego chorego. Niecierpliwość w cierpieniu potęguje się wskutek braku wiary
w zbawczy sens krzyża.
c) Uprzejmość
Inna postawa sprzyjająca wytwarzaniu klimatu
ułatwiającego człowiekowi życie i rozwój to uprzejmość. Jest ona kolejnym
owocem Ducha. Powstaje z głębokiego szacunku i miłości do drugiego
człowieka. Uprzejmość ujawnia się w honorowaniu każdej osoby przez gesty,
zachowanie i słowa, np. gościom daje się to, co najlepsze, traktuje się ich
z szacunkiem i miłością.
Wskutek ulegania przez człowieka różnym wadom może się
pojawić nieuprzejme zachowanie. Postawa taka rodzi się głównie z pychy, gdyż
przekonany o swej wyższości człowiek domaga się względów dla własnej osoby,
przy równoczesnym lekceważeniu innych. Ambitny człowiek wymaga, aby inni
zachowywali się uprzejmie wobec niego, aby mu ustępowali lepsze miejsca,
wszędzie go przepuszczali, dawali we wszystkim pierwszeństwo, zawsze go
honorowali. Sam zaś pomniejsza wartość innych ludzi, lekceważy ich, traktuje
pogardliwie i wyniośle. Drażliwość na punkcie własnej osoby sprawia, że
człowiek łatwo zapomina o potrzebie uprzejmości: w porywie złości - zamiast
honorować - traktuje innych opryskliwie. Rodząca się z zazdrości niechęć do
bliźnich również nie sprzyja autentycznej uprzejmości.
Pragnienie osiągnięcia jakichś korzyści skłania niektóre
osoby do uprzejmości fałszywej, przyjmującej postać pochlebiania, udawanej
układności. Za taką postawą kryje się chęć zyskania czegoś, czego domagają
się egoistyczne pragnienia, np. podwyżki płacy, otrzymania jakichś
"godności" kościelnych, wpływowych stanowisk, pozyskania czyjejś sympatii,
oszukania klienta itp. Swoistą formą zwodniczej uprzejmości jest uwodzenie
drugiej osoby przy pomocy banalnych komplementów, wymuszanego uśmiechu i
udawanego "zakochania się".
d) Dobroć i łagodność
Duch Święty formuje w człowieku postawę dobroci i
łagodności (por. Gal 5,22). Te dwie postawy mają wielki wpływ na
przekształcanie otoczenia w świat bardziej ludzki, w królestwo miłości i
pokoju.
Egoizm może niszczyć i te dzieła Ducha Świętego. Zrodzona
z pychy wyniosła postawa skłania bardziej do lekceważenia innych, niż do
traktowania ich z dobrocią. Przewrażliwienie na punkcie swojego "ja" może
ujawniać się w dokuczaniu za najmniejszą przykrość, zadaną nawet całkiem
nieświadomie. Ambicja nie zna przebaczania innym, gdyż wyolbrzymia wszystkie
doznane krzywdy.
e) Wierność
Miłość - rozlana w sercach ludzkich przez Ducha Świętego
- jest wierna. Człowiek kochający miłością stałą skutecznie przetwarza swoje
środowisko, wprowadzając w nim porządek Królestwa Bożego.
Przeciwieństwo wierności, niewierność, rodzi się z
interesowności, z szukania swoich korzyści. Egoistycznie nastawiony człowiek
interesuje się innymi ludźmi ze względu na spodziewane korzyści, kiedy zaś
ich nie osiąga, znika też zainteresowanie bliźnim oraz okazywana mu pomoc.
Np. ktoś opiekuje się chorą osobą aż do momentu, kiedy dowiaduje się, że nie
odziedziczy po niej spadku; mąż porzuca żonę, gdy się zestarzała; ktoś
przyjaźni się z jakąś osobą przez kilka miesięcy, następnie zrywa przyjaźń,
gdyż nie znalazł oczekiwanego zainteresowania swoją osobą i znajomość
przestała mu sprawiać przyjemność; jakaś osoba spotyka się z innymi, póki ci
zapraszają na przyjęcia lub częstują alkoholem, rezygnuje natomiast ze
znajomości, gdy hojni koledzy nie mają już za co "stawiać"; ktoś "chodzi z
dziewczyną", gdyż może z nią potańczyć, iść do kina, udać się na dyskotekę,
porzuca ją jednak, gdy ta przeżywa jakieś kłopoty i nie potrafi być wesoła
jak dawniej; ktoś zrywa przyjaźń, gdyż nie chce mu się odpisywać na listy
lub odwiedzać przyjaciela itp.
f) Opanowanie
Do postaw sprzyjających wytwarzaniu właściwego klimatu we
wspólnocie ludzkiej należy zaliczyć opanowanie, będące również owocem Ducha
Świętego. Polega ono na zapanowaniu nad swoimi egoistycznymi odruchami, np.
nad pragnieniem wywyższania się, poniżania innych, obmawiania, krytykowania,
zagarniania wszystkiego dla siebie, zadawania innym cierpienia przez wybuchy
gniewu, nad pragnieniem bezczynności, nieumiarkowanego jedzenia, picia i
korzystania z rozrywek itp.
g) Zaufanie i wiara w człowieka
Św. Paweł wspomina, że miłość wszystkiemu wierzy (por. 1
Kor 13,7). Bezpodstawna nieufność i podejrzliwość niszczy życie wspólnotowe.
Roztropność nakazuje przewidywać niebezpieczeństwa i
liczyć się ze zmiennością a nawet złą ludzką wolą. Obawa przed ewentualnym
zagrożeniem musi jednak opierać się na realnych fundamentach, na faktach.
Wady ludzkie mogą stać się powodem przesadnej nieufności.
I tak np. spragniony władzy człowiek wszędzie widzi
spiskowców i rywali usiłujących pozbawić go wpływów i znaczenia; chciwiec na
każdym kroku wyczuwa złodziei i oszustów mogących umniejszyć jego majątek;
przesadne pragnienie ludzkich uczuć rodzi posądzenie o niewrażliwość,
obojętność i okrucieństwo; zazdrosna żona może ciągle posądzać swego męża o
zdradę; alkoholik pomawia swojego przyjaciela o nieżyczliwość, gdy ten nie
chce mu pożyczyć pieniędzy na wódkę; mąż posądza żonę o romans z innym
mężczyzną, ponieważ odmawia mu ona współżycia niezgodnego z zasadami
moralnymi.
Przesadna podejrzliwość może skłaniać do nadmiernego
kontrolowania innych, do szpiegowania ich na każdym kroku, co wytwarza
atmosferę nieufności. Taka zaś atmosfera niszczy życie wspólnotowe, gdyż
jeden boi się drugiego.
Miłość "we wszystkim pokłada nadzieję" (1 Kor 13,7). Ten
będzie właściwie traktował ludzi - a tym samym przyczyniał się do tworzenia
wspólnoty - kto wierzy w dobro, jakiego może dokonać drugi człowiek.
Choć bliźni posiada nieraz wiele wad, trzeba wierzyć, że
- z pomocą łaski Bożej - może on stale poprawiać się i rozwijać. Łaska
Chrystusa bowiem potężniejsza jest od zła. Kto wierzy w możliwość przemiany
drugiego, ten będzie się starał dopomóc mu w tym, np. przez modlitwę, przez
zachętę, pochwałę lub też przez zwrócenie mu uwagi na niewłaściwość
postępowania.
Pycha niszczy wiarę w możliwość przemiany drugiego
człowieka. Wada ta potrafi bowiem tak umniejszyć w naszych oczach możliwości
drugiego i równocześnie tak wyolbrzymić jego wady, że stracimy wiarę w
możliwość jakiegokolwiek rozwoju bliźniego.
Brak wiary w możliwość przemiany życia drugiej osoby
powoduje, że nie próbuje się jej pomagać. I tak np. zamiast zrobić coś, co
ułatwiłoby bliźniemu przemianę życia - np. pożyczyć mu jakąś dobrą książkę,
porozmawiać z nim, pomodlić się za niego, ofiarować Bogu w jego intencji
jakieś swoje wyrzeczenia, trudy i kłopoty itp. - zaczyna się go obmawiać,
krytykować, wyśmiewać jego wady i poniżać go.
h) Rozbudzanie nadziei na
zwycięstwo dobra
Ogromne zniechęcenie i przygnębienie rodzi się z braku
nadziei na zwycięstwo dobra. Dostrzegany ogrom zła może człowieka zniechęcać
do walki z nim. Dlatego konieczne jest pielęgnowanie nadziei w sobie i
budzenie jej w sercach bliźnich.
Fundamentem nadziei jest niezłomna wiara w to, że
ostatecznie zwycięży Bóg i dobro, że na wieki będzie istniała miłość, którą
On zaszczepia w ludzkich sercach. Szatan i zło zostanie ostatecznie
pokonane. Sąd ostateczny ujawni to. Okaże się wtedy, że każde, najmniejsze
nawet dobro było tryumfem nad złem, bo rozpoczęło nowy łańcuch dobra, który
- na przestrzeni dziejów ludzkich - ciągle wydłużał się o nowe ogniwa
miłości i dobroci.
4) Usuwanie lub zmniejszanie
ludzkiego cierpienia
Aby zapewnić człowiekowi warunki umożliwiające mu pełny
rozwój, trzeba tworzyć świat, w którym jak najmniej będzie zła, cierpienia
poczucia osamotnienia. Zapoczątkowane przez Chrystusa Królestwo przekształci
się na końcu dziejów w Królestwo Ojca, w którym nie będzie najmniejszego
nawet zła dręczącego człowieka.
Swoją aktywnością uczeń Chrystusa powinien zmniejszać
istniejące na ziemi cierpienie, np. przez pomoc ludziom biednym i krajom
rozwijającym się, przez niesienie ulgi chorym itp.
Dużo form cierpienia istnieje na ziemi z powodu
grzesznych zaniedbań. I tak np. wielu ludzi na świecie głoduje, żyje w
nędzy, choruje, bo inni posiadający nadmierne bogactwa nie pomagają im.
Sam człowiek cierpi z powodu popełnianego przez siebie
grzechu np. gdy przez alkoholizm, zażywanie narkotyków zrujnował swoje
zdrowie lub przez lekceważenie wypoczynku doprowadził do osłabienia swój
organizm.
Swoim grzesznym sposobem postępowania wywołuje się też
cierpienie innych np. kobieta zażywająca środki antykoncepcyjne, paląca
papierosy, pijąca alkohol nie tylko niszczy swoje zdrowie, lecz może także
spowodować, że jej dziecko będzie przez całe życie w jakiś sposób
upośledzone i cierpiące. Wiele cierpień spada na człowieka wskutek
niewłaściwego postępowania innych, np. z powodu niewłaściwego traktowania go
przez bliźnich, z powodu gniewu, złości, kłótni, zawiści, plotek itp.
Skuteczną formą usuwania cierpienia jest ustawiczna praca
nad rozwojem swojej miłości i miłosierdzia oraz niszczenie tego, co je
ogranicza - każdej formy grzechu.
5) Wyzwalanie z poczucia
osamotnienia
Osamotnienie jest jednym z najbardziej dotkliwych, a
równocześnie jednym z najpowszechniejszych cierpień. Chrześcijanin powinien
starać się wyzwalać innych z tego przykrego odczucia.
Niektórzy - zwłaszcza ludzie starsi i chorzy - czują się
osamotnieni, ponieważ nikt się nimi nie zajmuje, nie odwiedza ich. Tego
rodzaju ludziom można pomóc odwiedzając ich i opiekując się nimi.
Lenistwo może przeszkodzić w odwiedzaniu ludzi
osamotnionych. Wada ta powstrzymuje przed jakimkolwiek wysiłkiem, np. przed
wyjściem z domu, by kogoś odwiedzić. Innym powodem zaniedbania tego rodzaju
pomocy może być pycha. Zarozumiały człowiek uważa nieraz zajmowanie się
biednymi, opuszczonymi i słabymi za coś poniżającego. Podobnie nieśmiałość -
za którą kryje się nieraz nieokreślony lęk przed kompromitacją, ośmieszeniem
się lub jakąś pomyłką - także może utrudniać niesienie pomocy ludziom
osamotnionym.
Czasami jednak osamotnione osoby same sobie są winne.
Nieraz ich osamotnienie w późnym wieku jest wynikiem ich stylu życia,
egoizmu, izolowania się od ludzi i zajmowania się wyłącznie sobą. Niektórzy
ludzie użalają się nad swoim odosobnieniem, skarżą się, że ich nikt nie
odwiedza, a nie przyjdzie im na myśl, że mogliby sami pójść do kogoś,
napisać list, zatelefonować, udzielić pomocy jakiemuś choremu itp.
Istnieje jednak poczucie osamotnienia, które nie wynika z
braku kontaktu z drugim człowiekiem. Są bowiem osoby, które czują się
osamotnione chociaż mieszkają z ludźmi i ciągle z nimi przebywają. Ten
rodzaj poczucia osamotnienia pojawia się wtedy, gdy człowiek nie czuje się
kochany i ma wrażenie, że nikt go nie rozumie.
Aby człowiek nie czuł się osamotniony, potrzebna mu jest
nie tylko czyjaś fizyczna obecność, lecz bliskość kogoś życzliwego, kto
autentycznie kocha, umie wysłuchać i zrozumieć.
Bardzo często, w czasie rozmów, brakuje autentycznego
słuchania i troski o zrozumienie drugiego. Brak słuchania objawia się
najczęściej w równoczesnym odzywaniu się, gdy ktoś inny mówi; w ciągłym
narzucaniu i zmienianiu tematu rozmowy; w ustawicznym zasypywaniu innych
potokiem słów, bez zastanawiania się, czy słuchacza to interesuje i czy
przynosi mu to jakąś korzyść; w przerywaniu innym ich wypowiedzi; w
ironicznym i kpiącym podchodzeniu do cudzych wypowiedzi; w braku odczuwania
tego, co rozmówca przeżywa i co chce przekazać.
Aby inni nie czuli się osamotnieni, muszę stać się ich
życzliwym słuchaczem, usiłującym zrozumieć nie tylko wypowiadane do mnie
słowa, lecz przeżywane przez niego troski i radości. Aby po rozmowie ze mną
ktoś nadal nie czuł się nie zrozumiany, muszę dołożyć starań, by pojąć, co
wywołuje radość mojego rozmówcy lub na czym polegają konflikty i dramaty,
które przeżywa. Aby moi bliźni nie czuli się zagubieni w świecie i
osamotnieni, muszę starać się zrozumieć nie tylko ich słowa, lecz ich
samych, ich odczucia i przeżycia; muszę - jak mówi św. Paweł - radować się z
weselącymi się i płakać z tymi, którzy płaczą (por. Rz 12,15).
Jakie są powody braku słuchania? Przyczyną zamykania się
na innych jest egoistyczne zaabsorbowanie swoją osobą. Nie słucha się
innych, kiedy pragnie się, aby bliźni nas słuchali, nami się zajmowali, nam
współczuli, nas rozumieli itd. Ktoś może do tego stopnia być pochłonięty
swoimi problemami osobistymi, trudnościami życiowymi, chorobami, że nie
dociera do niego to, iż inni także mają kłopoty i troski, że też cierpią i
potrzebują kogoś słuchającego i współczującego.
Bardzo duży wpływ na formowanie się postawy zamknięcia
się na drugiego człowieka ma pycha. Zrodzona z poczucia wyższości postawa
sprawia, że człowiek nie słucha wewnętrznie drugiego, nie usiłuje sobie
"wyobrazić" jego przeżyć, odczuć, gdyż inni go nie interesują. Poczucie
wyższości sprawia, że człowieka nie interesuje wewnętrzny świat drugiej
osoby: jej myśli, odczucia, przeżycia. Pycha sprawia, że człowiek nie
potrafi fascynować się drugą osobą. Zarozumiały człowiek oczarowany jest
tylko sobą. Pycha powoduje, że drugiego traktuje się jak przedmiot, mogący
być czasami bardzo użyteczny dla osiągnięcia własnych celów. Przecenianie
siebie połączone z niedocenianiem innych powoduje, że przebywający obok
siebie ludzie traktują się wzajemnie jak przedmioty, jak rzeczy, w których
nie ma świata wewnętrznego, duchowego, psychicznego. Nie interesują się sobą
wzajemnie, nie usiłują zrozumieć, wniknąć w wewnętrzny świat drugiej osoby.
Brak miłości, pycha i egoistyczne skoncentrowanie na własnej osobie sprawia,
że to, co drugi mówi, myśli, czuje i przeżywa, wydaje się mało interesujące
i niegodne uwagi. Rezultatem takiej postawy jest brak uważnego słuchania
drugiego człowieka. Ponadto wada ta może skłaniać do szukania w drugim
człowieku tego, co złe, do wyszukiwania w nim wad i ułomności. Postawa
negatywnego patrzenia na bliźnich utrudni zainteresowanie się tym, co w nim
najpiękniejsze.
Często, w czasie rozmowy z drugim człowiekiem,
zainteresowanie nim jest tylko częściowe. Ma to miejsce wówczas, gdy swoją
uwagę koncentruje się jedynie na treści przekazywanych przez drugiego
człowieka słów, a nie - na nim samym, na jego odczuciach, np. słucha się
jego ciekawych opowiadań o podróżach lub o jego życiu prywatnym, bez
nastawienia na jego radości i smutki.
Poczucie osamotnienia i niezrozumienia rodzi się u
drugiej osoby, gdy odczuwa ona brak naszej koncentracji na niej samej. Nie
tylko pycha, lecz wszystkie pozostałe wady utrudniają autentyczne
zainteresowanie się człowiekiem i jego przeżyciami. Każda bowiem wada zamyka
nas na piękno osobowe drugiego człowieka i koncentruje naszą uwagę - zamiast
na nim samym - na czymś, co nas interesuje lub może nam przynieść jakąś
korzyść. Oto kilka przykładów.
Chciwego człowieka nie interesuje osobowość bliźniego ani
jego świat przeżyć, gdyż patrzy na niego pod kątem przydatności w robieniu
interesów. W rozmowach zatem - zamiast wsłuchiwania się z zamiarem
zrozumienia i udzielenia ewentualnej pomocy - może pojawić się np.
wypytywanie o jego majątek, o to, jak go zdobył, o jego znaczących znajomych
itp.
Człowieka nieczystego nie interesuje dusza bliźniego,
jego piękno duchowe, bogactwo jego przeżyć, radości i dramatów. Całą uwagę
przykuwa wyłącznie ciało i przyjemności erotyczne, jakich może ono
dostarczyć. To może stać się przedmiotem rozmów, w których nie będzie
zainteresowania życiem drugiego człowieka, jego problemami, radościami i
smutkami, jego zbawieniem.
Zazdrość niszczy życzliwe nastawienie do człowieka,
pragnienie pomagania mu w jego życiowych problemach. Może się to ujawnić
również w czasie rozmowy z kimś, w formie braku zainteresowania kłopotami
rozmówcy i chęci ich rozwiązania.
Człowiek uniesiony gniewem, mający niechęć do bliźnich
lub żywiący nienawiść do nich nie dostrzega ich duchowego piękna ani nie
interesuje się ich przeżyciami, ich światem wewnętrznym. Rozgniewanego
człowieka to nie interesuje, gdyż pragnie tylko dokuczyć bliźniemu i zemścić
się za jakieś doznane lub wyobrażone sobie krzywdy.
Skoncentrowanie swego życia na przyjemnościach, na
jedzeniu i piciu czyni niewrażliwym na problemy ludzi, na ich cierpienia.
Bliźni interesuje o tyle, o ile może być towarzyszem przy stole lub kimś,
kto poczęstuje alkoholem itp.
Lenistwo połączone z głodem rozrywek i przyjemności
również może odwracać uwagę od życia duchowego innych, od tego, jakie mają
kłopoty. Ludzi nastawionych na przyjemność nie interesują problemy innych.
Wolą ich nie znać, gdyż musieliby zacząć pomagać, to zaś związane jest z
wysiłkiem, którego nie chcą się podjąć z powodu lenistwa. Nie chcą poznawać
trosk i cierpień bliźnich, zakłóciłoby to ich beztroski sposób życia, z
którego nie chcą zrezygnować.
Spragnioną rozrywek osobę drugi człowiek zainteresuje o
tyle, o ile można się z nim zabawić, potańczyć, spędzić mile czas,
przyjemnie porozmawiać, pójść do kina itp. Jego życie, troski i problemy nie
budzą zainteresowania, gdyż ich poznanie rozbudzałoby sumienie, budziłoby
nakaz udzielenia pomocy. Nastawiony na przyjemności człowiek nie interesuje
się zazwyczaj zbyt długo swoim bliźnim. Kiedy bowiem nasyci swoje pragnienie
ciągle nowych przyjemnych wrażeń, zacznie szukać nowych „interesujących”
ludzi.
Tak więc egoistyczne skłonności na różne sposoby zamykają
nas na innych, na ich świat osobowy, na ich przeżycia, radości, bóle i
utrapienia. To zaś wewnętrzne zamknięcie się na życie bliźniego ujawnia się
między innymi w naszym sposobie prowadzenia rozmów, w których nie ma troski
o pełne zrozumienie drugiego człowieka, jego przeżyć, jego ducha. Nie ma
troski o poznanie i pełne zrozumienie, bo nie ma autentycznej miłości, chęci
udzielenia pomocy przynajmniej przez rozmowę. Jeśli rozmawiający z nami
człowiek wyczuje w nas taką postawę, będzie po rozmowie z nami miał nadal
poczucie niezrozumienia i osamotnienia. Jeśli w czasie rozmów nie będziemy
wykazywać troski o zrozumienie tego, czym żyje rozmówca, co go cieszy i co
go martwi, wtedy po spotkaniu z nami odejdzie z odczuciem, że znowu nic
został zrozumiany. Nie opuści go poczucie osamotnienia i niezrozumienia.
Modlitwa
Zbawicielu! Ty przyszedłeś na świat, aby doprowadzić
człowieka do pełni szczęścia wiecznego: Ty wyzwalałeś z cierpienia, z
grzechu i chorób. Pomóż mi otoczyć troską bliźnich, abym w miarę moich
możliwości dostarczał im wszystkiego, co potrzebne im do życia, do ich
rozwoju i do zbawienia wiecznego.
Ustrzeż mnie, Panie, bym pod wpływem egoizmu nie
rujnował, życia, zdroswia i szczęścia braci. Pomagaj mi, Jezu, przezwyciężyć
lenistwo i brak zaangażowania się w sprawy bliźnich, aby z mojego powodu nie
trwali przez całe życie w nędzy, osamotnieniu i przygnębieniu. Naucz mnie
angażować się wraz z Tobą i całym Kościołem w to, co rozwija człowieka, co
przynosi mu szczęście nie tylko doczesne, ale i wieczne, w to, co wyzwala go
z niewoli zła, grzechu i cierpienia. Naucz mnie szanować prawa drugiej osoby
oraz walczyć, by inni też je respektowali. Spraw, abym wszędzie tworzył
atmosferę radości i pokoju. Amen.
6) Ulepszanie świata przez pracę
Aby ułatwić człowiekowi życie i jego pełny rozwój,
chrześcijanin powinien nie tylko przemieniać i ulepszać stosunki
międzyludzkie, lecz ponadto ma tak przetwarzać świat materialny, aby ten
służył każdemu i ułatwiał mu życie i realizowanie swojego powołania.
Chrześcijanin już teraz powołany jest do tego, by przez
swoją pracę usuwać zło istniejące na ziemi i zagrażające człowiekowi, np.
jako lekarz ma usuwać cierpienia chorych przez leczenie ich.
Człowiek ma tak przetwarzać ziemię, aby świat nie
zagrażał człowiekowi, lecz służył mu, np. ma ujarzmiać żywioły, aby nie
stanowiły zagrożenia dla człowieka. Bóg pragnie, aby świat tak był
przetwarzany przez pracę ludzką, by służył człowiekowi oraz ułatwiał mu
życie na ziemi i wypełnienie swojego powołania. Praca powinna być służbą
człowiekowi, np. budowaniem dla niego domów, szpitali itp. Przez pracę
fizyczną można tak przekształcać różne surowce materialne, by były bardziej
użyteczne dla człowieka, np. z metalu można wykonać różne narzędzia, które
bardziej są przydatne niż surowiec, z którego zostały one zrobione.
Kiedy człowiekiem zawładnie egoizm, wówczas praca
przestanie być służbą, stając się środkiem do realizacji egoistycznych
zamierzeń. Wady czynią z pracy narzędzie egoistycznego służenia samemu
sobie, np. chciwość czyni z niej środek do zdobywania majątku, pycha -
kariery. Nienawiść - połączona z chęcią panowania nad innymi oraz z
pragnieniem zagarniania cudzego mienia - może skłaniać np. do "pracowitego"
wytwarzania różnego rodzaju broni. Lenistwo powoduje, że - zamiast uczciwej
pracy - pojawia się niedbalstwo. Jeśli człowiek kocha drugiego, będzie się
starał służyć mu swoją pracą, będzie ją też wykonywał jak najstaranniej, aby
przynosiła innym korzyść.
E. Szanowanie ciała zmarłych
Nie tylko żyjącemu człowiekowi należy okazywać cześć i
szacunek i troszczyć się o jego życie duchowe i fizyczne. Ten szacunek jest
obowiązkiem także w odniesieniu do ciał zmarłych. Katechizm Kościoła
Katolickiego przypomina to zobowiązanie słowami: „Ciała zmarłych powinny być
traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei
zmartwychwstania. Grzebanie zmarłych jest uczynkiem miłosierdzia względem
ciała (por. Tb 1,16-18); jest uczczeniem dzieci Bożych, będących świątynią
Ducha Świętego.” (KKK 2300)
„Sekcja zwłok może być moralnie dopuszczalna dla celów
dochodzenia sądowego lub badań naukowych. Bezpłatne przekazywanie narządów
po śmierci jest dopuszczalne i może zasługiwać na uznanie. Kościół zezwala
na kremację zwłok, jeśli nie jest ona przejawem podważania wiary w
zmartwychwstanie ciała.” (Por. KPK, kan. 1176, § 3. KKK 2301)
Streszczenie
Piąte przykazanie stoi na straży życia, które jest
wielkim darem otrzymanym od Boga. Człowiek powinien być wdzięczny Stwórcy za
ten dar, rozwijać go i doskonalić. Grzechami przeciwko piątemu przykazanie
jest: zabójstwo, narażanie siebie lub innych bez powodu na niebezpieczeństwo
utraty życia lub zdrowia, eutanazja, zabójstwo dziecka w łonie matki,
współdziałanie w przerywaniu ciąży, samobójstwo.
Życie ludzkie nie ogranicza się jedynie do życia ciała.
Człowiek posiada duszę nieśmiertelną, która może być ożywiana życiem Bożym,
czyli łaską uświęcającą. Piąte przykazanie nakazuje troskę o życie duchowe i
nadprzyrodzone. Mamy je rozwijać w sobie i w innych przez bezinteresowne
czyny miłości, przez rozwój duchowy, uświęcanie siebie i bliźnich. Życie
Boże nie może być zabijane w nas przez grzech ciężki. Nie należy też zabijać
w sobie głosu sumienia, który pomaga nam się rozwijać duchowo. Piąte
przykazanie zakazuje też zgorszenia, które może doprowadzić do zniszczenia
życia Bożego w drugim człowieku, a więc jest duchowym „zabójstwem”.
Ciało ludzkie i zdrowie jest darem Boga, dlatego człowiek
powinien się troszczyć o ten dar środkami moralnie dobrymi. Może więc leczyć
się i wskazane są badania naukowe mogące polepszyć zdrowie fizyczne i
psychiczne człowieka. Eksperymenty naukowe nie mogą jednak godzić w
prawdziwe dobro człowieka, w jego godność i nie mogą być przeprowadzane
wbrew jego woli.
Piąte przykazanie zakazuje nieuzasadnionego niszczenia
zdrowia, narkomanii, nadużywania alkoholu, okaleczania, torturowania
człowieka. Sprzeczny z tym przykazaniem jest również terroryzm. Nie musi być
niezgodne z piątym przykazaniem przeprowadzanie operacji i przeszczepianie
narządów.
W piątym przykazaniu Bóg nie tylko zakazuje człowiekowi
niszczenia życia i zdrowia, lecz poleca mu tak przetwarzać społeczeństwo, w
którym żyje, oraz materię, aby każda osoba ludzka mogła się właściwie
rozwijać zarówno fizycznie, moralnie, jak i duchowo. Nakazana więc przez
piąte przykazanie troska o dar życia ma skłaniać do tworzenia takich
warunków, by człowiek mógł się w pełni rozwijać i osiągnąć wieczne
zbawienie. Należy więc tworzyć klimat szanowania praw i godności ludzkiej,
robić wszystko, by unikać wojen.
Aby każdy człowiek mógł się rozwijać należy troszczyć się
o wytwarzanie w swoim otoczeniu klimatu radości i pokoju przez ujawnianie w
swoich postawach owoców Ducha, przez rozsądne ufanie i wierzenie człowiekowi
oraz przez rozbudzanie nadziei na ostateczne i wieczne zwycięstwo dobra i
prawdy. Chrześcijanin ma wytwarzać właściwy klimat zarówno w swojej
rodzinie, jak i w społeczności, w której najczęściej przebywa. Wszędzie ma
być budowany porządek Królestwa Bożego: królestwa sprawiedliwości, miłości i
pokoju.
Piąte przykazanie wzywa również do usuwania ludzkiego
cierpienia, do wyzwalania człowieka z poczucia osamotnienia, do ulepszania
świata przez pracę.
Ze względu na godność człowieka szacunkiem ma być
otaczane również ciało zmarłego.