Na Białorusi, po protestach wiernych katolickich i prawosławnych, wycofano z rozpowszechniania film "Kod da Vinci". Szef państwowej firmy dystrybucyjnej "Kinowideoprokat" Wasilij Koktysz uzasadniał decyzję o wycofaniu filmu z rozpowszechniania tym, że kino "powinno jednoczyć, a nie powodować konfrontację w społeczeństwie". Już w piątek wstrzymano przedsprzedaż biletów na ten film, który całkowicie zakłamuje ewangeliczne przesłanie o życiu i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Jednak mieszkańcy Mińska mogli go obejrzeć jeszcze na sobotnio-niedzielnych pokazach, na które bilety zostały wyprzedane wcześniej. Książkę i film potępiły jednoznacznie zarówno Kościół katolicki, jak i Cerkiew prawosławna na Białorusi. Nie wystąpiły jednak z oficjalnym żądaniem zakazu rozpowszechniania. Silne protesty przeciwko rozpowszechnianiu filmu "Kod da Vinci" miały miejsce także w zdominowanej przez wyznawców prawosławia Grecji. Grecki Kościół ortodoksyjny oficjalnie potępił film w specjalnej broszurze rozdawanej wiernym w kościołach. Stwierdza się w niej m.in., że "'Kod da Vinci' znieważa i podminowuje w perfidny sposób świadomość religijną" wiernych. Ponieważ w Grecji nie ma prawnego rozdziału Kościoła od państwa, dlatego profesor teologii Jorgos Mutsakis wniósł w piątek przeciw filmowi skargę do sądu, uzasadniając, że "jest on świadomym bluźnierstwem przeciw legalnie obowiązującemu w Grecji dogmatowi". W odpowiedzi na silne sprzeciwy wiernych grecka Komisja Kontroli Kinematografii zdecydowała, że film będzie dozwolony dla młodzieży mającej ukończony 17. rok życia. W uzasadnieniu decyzji napisano m.in., że film "dotyka w dużej mierze kwestii religijnych i historycznych, których niepełnoletnia młodzież nie jest w stanie odpowiednio ocenić". Franciszek L. Ćwik, KWM, PAP