Google

 

Web

www.aydam.org

Strona główna W górę O mnie Art & FotoGaleria O Serwisie Kontakt Jak moge pomóc? Historia serwisu Przewodnik Mapa Serwisu Sklep On-Line Regulamin Chat Forum


Strona główna
W górę


Goście On-Line


Statystyki

Księga Gości:

Poczytaj
Dopisz

Kontakt ze mną
GG 9164115:
Tlen:
Napisz do mnie:
mail.gif (161 bytes)

Zalecana rozdzielczość
1024x768


Profesjonalny Hosting z PHP, MySQL, SSH Juz za 50 zł/rok, domena gratis!

„VENI, VIDI, DA VINCI!”

El Pais (Babelia)


F. Casavella
16 stycznia 2004

„Kod Leonarda da Vinci” jest największym grochem z kapustą, jaki dostał czytelnik w kioskach począwszy od lat 60-tych.

I to nawet nie dlatego, że jest nudny, rozwlekły, gdzie nie trzeba, sztuczny i nieefektowny w opisach jakże interesującej i oryginalnej tajemnicy Św. Graala, Leonarda i Opus Dei. Nawet nie jest zbytnim problemem, że powtarza się ciągle, aby hipotetyczny, głupawy czytelnik dobrze zasymilował przekazywane dane. Ani to, że sztukuje poszczególne elementy akcji, zszywa je grubą nicią, aż w końcu wydają się konieczne, a wtedy już się od nich nie może odczepić. Nie szkodzi, że język jest bełkotliwy, a bohaterowie wypowiadają się prostacko, choć cały czas podkreślana jest ich niesamowita inteligencja. Nie szkodzi nawet już i to, że autor jest tak beznadziejnie niewykształcony. Nie porównuję go teraz z Chestertonem, ale jedynie ze staruszką, która w sklepie rybnym pragnie przykuć naszą uwagę swoimi opowieściami.

Również nie jest najważniejsze to, że dialogi są nienaturalne, często od rzeczy i, że komentują zdarzenia w sposób wulgarny, albo jedynie po to, by wykazać czytelnikowi, jak wielce uczony jest autor. Jednak i nad tym nie można przejść spokojnie bo autor uczony, koniec końców, nie jest.

Można wybaczyć wszystko, ale nie to, żeby taką powieść promować, i to nie tylko przez poślednie środki masowego przekazu, jako książkę wartościową. Żeby wszystko było jasne - Dan Brown i jego kod mają tyle wspólnego z powieścią popularną, co Ed Wood z kinem.

Jest w zupełności zrozumiałe, choć nie zawsze właściwe, że wydawnictwo zabiega o jak najlepszą sprzedaż swoich produktów, jednak nie powinno się wkraczać na poziom wielkich artystów i profesjonalistów z czymś tak słabym.

Nie mogę nie pogratulować tym wydawcom z całego świata, którzy wstrzymali się przed publikacją książki i teraz wcale tego nie żałują. To bowiem przejaw odrobiny godności nie tylko w świecie wydawniczym, ale i systemie marketingowym”.

© 2005, Biuro Informacyjne Opus Dei w Internecie
(www.opusdei.pl :.)

Przedruk z serwisu www.wiara.pl

Strona utworzona 21 maja 2006 r.
Ostatnia aktualizacja: niedziela 21 maj 2006 22:15:23
Created by © Adam Gabriel Grzelązka


Kontakt * Prawa Autorskie & Współpraca * Autor Serwisu & Forum * E-Mail

© 2004-2006 by Adam Gabriel Grzelązka
Serwis założono 18 VIII 2004 r.