Podczas audiencji generalnej na placu św. Piotra w Rzymie Benedykt XVI powiedział do zgromadzonych licznie pielgrzymów z Polski: "Pozdrawiam obecnych tu Polaków. Cieszę się, że niebawem będę mógł odwiedzić Polskę. Ta wizyta będzie przebiegała pod hasłem: "Trwajcie mocni w wierze". Już dziś proszę Was i cały Kościół w Polsce o modlitwę, abyśmy w tych dniach, wspierani łaską Bożą, wzajemnie ubogacali się świadectwem wiary. Niech sługa Boży Jan Paweł II nam towarzyszy". Słowa Ojca Świętego świadczą o tym, jak ważnym wydarzeniem dla niego będzie pielgrzymka do Polski. Jej program będzie bardzo bogaty w przeżycia i znaki. Benedykt XVI przybywa, aby oddać hołd wielkiemu swemu poprzednikowi oraz podziękować Polsce za świadectwo wiary i miłości do Chrystusa i Jego Kościoła. Chce on wypełnić na naszej ziemi zadanie, które Chrystus zlecił Piotrowi: "umacniać braci w wierze" (por. Łk 22,32). "Trwajcie mocni w wierze!" to hasło pierwszej wizyty Benedykta XVI na naszej ziemi. Ojciec Święty przybędzie do Warszawy, Krakowa, Wadowic, Kalwarii Zebrzydowskiej. Są to bardzo ważne miejsca na duchowej mapie naszej Ojczyzny. Drogie sercom Polaków, a także - dzięki postaci Jana Pawła II - wielu osobom na świecie. Komentatorzy radiowi i telewizyjni widzą w pierwszej pielgrzymce papieskiej do Ojczyzny Jana Pawła II wielkie wyzwanie dla Benedykta XVI. Jak zostanie przyjęty? Jak odpowiedzą Polacy na zaproszenie spotkania z Papieżem, który jest inną osobowością niż Jan Paweł II. Jest to, tak mi się wydaje, bardzo trudne dla Papieża, gdyż od samego początku pontyfikatu jest on sam oraz to, co robi, porównywane ze stylem bycia i pełnienia posługi Piotrowej przez Jana Pawła II. Czy Benedykt XVI wyjdzie z cienia swego Wielkiego Poprzednika? Czy bezpośredni kontakt z tysiącami wiernych w Polsce sprawi, że zdobędzie ich serca tak jak Jan Paweł II? Są to jedynie ludzkie spekulacje. Dla ludzi wierzących nie najważniejsze. Spotkanie z Benedyktem XVI trzeba przeżyć w duchu wiary. Chciejmy je potraktować jako okazję do większego zjednoczenia się z Chrystusem. Niech to będzie czas naszego przeżywania komunii z Kościołem powszechnym: "Trwania w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i modlitwie" (Dz 2,42). Mam nadzieję, że dni papieskiej pielgrzymki będą dla nas czasem radosnego przeżycia jedności Kościoła. Oby wspólna modlitwa i uczestnictwo w spotkaniach z Papieżem pomogły nam dostrzec piękno wspólnoty, do której weszliśmy przez chrzest, oraz ocenić wartość trwania w niej. Współczesny świat jest podzielony i rozdarty. Ujawniają się w nim głębokie sprzeczności interesów całych społeczności. Widać, że podziały pomiędzy ludźmi nie mają tylko charakteru rasowego, ekonomicznego, kulturowego, ale są o wiele głębsze: sięgają ludzkiej duszy. Ludzie wewnętrznie rozdarci, zdezorientowani, zwyciężani przez własne namiętności i skłonności do grzechu, nie potrafią budować wspólnoty z innymi, żyć w pokoju. Stąd też niezwykłej wagi nabiera świadectwo Kościoła, który choć różnorodny, bogaty innością ludów i narodów, kultur i języków, jednym głosem i sercem wielbi Boga i daje świadectwo, iż jest On miłością. Benedykt XV przybywa do naszej Ojczyzny w okresie, gdy wydaje się, że więcej nas dzieli niż łączy. Ostatnimi czasy ujawniły się głębokie podziały społeczne. Jakby powstały dwie Polski. Jedna: bogata, "nowoczesna", w swoim mniemaniu "oświecona" i "europejska", a druga biedna, wstydliwie przemilczana lub wyszydzana, "moherowa", "ciemnogrodzka". Politycy skutecznie zarysowali i utrwalili ten podział i to przeciwstawienie, zrywając z fikcją (a może ideałem) solidarności narodowej i odpowiedzialności jednych za drugich. Widzimy też, że w ostatnim czasie dochodzą do głosu grupy społeczne, które prowokują swoimi skrajnie nietolerancyjnymi hasłami i postawami - właśnie w imię tolerancji i szacunku dla wolności. Mniejszość, która pragnie narzucić obce większości przekonania i postawy moralne. Także w samym Kościele coraz bardziej widoczne stają się podziały wewnętrzne. Daleko nam od sytuacji, gdy Kościół przemawiał jednym, silnym i wyraźnym głosem w sprawach wiary i moralności oraz życia społecznego. Często ma się wrażenie, że i w samym Kościele nastąpił podział na "lepszych" i "gorszych" katolików: na postępowych i tradycjonalistów, elitę i plebs. Także w Kościele - zwłaszcza jeśli się uważnie wsłucha w głosy niektórych duchownych odzywające się w mediach - można nabrać przekonania, że nie ma w nim miejsca dla wszystkich. Czasami odzywają się głosy pogardy dla katolicyzmu ludowego; wiernych, którzy cenią sobie tradycję, sprawdzone od wieków formy pobożności, jasny wykład Katechizmu. Czy Benedykt XVI umocni w Kościele polskim pragnienie jedności i braterskiej miłości, tak abyśmy "jedni drugich brzemiona nieśli" (Ga 6,2)? Papież przybywa, aby umacniać nas w wierze. Módlmy się o to, by jego głos poruszył nasze sumienia, a nie tylko wzruszył tym, że w niektórych momentach będzie mówił do nas po polsku. Już teraz módlmy się za Ojca Świętego i duchowo przygotowujmy się do powitania go w Polsce. Oby jego wizyta przyczyniła się do duchowego umocnienia naszej Ojczyzny i Kościoła. Osobę Benedykta XVI polecajmy Bogu przez wstawiennictwo Matki Najświętszej i sługi Bożego Jana Pawła II. ks. Zbigniew Sobolewski