|
Słoński Edward (1872-1926)
Ta, co nie ginęła…
We wrześniu 1914 r.
1
Rozdzielił nas, mój bracie, zły los i trzyma straż – w dwóch wrogich sobie szańcach patrzymy śmierci w twarz.
W okopach pełnych jęku, wsłuchani w armat huk, stoimy na wprost siebie – ja – wróg twój, ty – mój wróg!
Las płacze, ziemia płacze, świat cały w ogniu drży… w dwóch wrogich sobie szańcach stoimy ja i ty.
2
Zaledwie wczesnym rankiem armaty zaczną grać, ty świstem kul morderczych o sobie dajesz znać.
Na nasze niskie szańce szrapnelów rzucasz grad i wołasz mnie, i mówisz: – To ja, twój brat… twój brat! –
Las płacze, ziemia płacze, w pożarach stoi świat, a ty wciąż mówisz do mnie: – – To ja, twój brat… twój brat! –
3
O, nie myśl o mnie, bracie, w śmiertelny idąc bój i w ogniu moich strzałów, jak rycerz, mężnie stój!
A gdy mnie z dala ujrzysz, od razu bierz na cel i do polskiego serca niemiecką kulą strzel.
Bo wciąż na jawie widzę i co noc mi się śni, że ta, CO NIE GINĘŁA, wyrośnie z naszej krwi.
Ostatnie uaktualnienie : 11-11-2008 13:09
|